sobota, 23 listopada 2013

Rzodział 7

-Umm..Nie, on nie jest moim chłopakiem.Poznałam go na jakiejś imprezie, i jakoś tak zostaliśmy..kumplami ?
-Aaa, rozumiem. Myslałem, że jest to ktoś ważny dla ciebie...
-Jeśli chcesz wiedzieć czy mam chłopaka, wiedz,że nie mam.
-Jak to w ogóle jest możliwe ? Przeciez kazdy chłopak z naszje szkole..no wiesz.
-Ale ja nie jestem pierwszą lepszą Styles. Może czasami zachowuje się jak jakaś lalunia, ale nie jestem DZIWKĄ!. -podniosłam ton głosu. Chłopak trochę się speszył i nie wiedział co teraz zrobić. Kątem oka zobaczyłam Louis'a przyglądającemu się naszej dwójce.
-Przepraszam,nie o to  mi chodziło.Nigdy nie pomyślałem, że jesteś nią.Po prostu myślałem, że..miałeś zapewne wiele chłopaków..
-To lepiej przestań myśleć! Jeśli kogoś dobrze nie znasz to go nie osądzaj, rozumiesz ?!
-Hass, uspokój się..-do naszej kłótni wkroczył Lou.
-Hass, ja na prawdę nie chciałem nic takiego powiedzieć..
-Ale tak pomyślałeś. Najlepiej będzie jak już sobie pójdziecie. Musze jeszcze się pouczyć..-skłamałam. Nie miałam nic do nauki, ale chciałam zostać sama. Dlaczego każdy chłopak myśli, że puszczam się z każdym?! Mam wielki szacunek do swojego ciała. A Harry ocenił mnie jak ksiązkę po okładce. To było...podłe.
-Hassy, przepraszam...-Harrry stanął obok mnie, próbując mnie przytulić. Ja szybkim ruchem podeszłam drzwi i je otwarłam.
-Do zobaczenia jutro-wsyczałam przez zęby, następnie czekając na to by opuścili mój pokój.
-Siemka Hass....-powiedział smutny Lou, po czym wyszedł. Jeszcze Styles. Na co on czeka ?!
-Na prawdę nie chciałem ...-przerwałam mu w połowie zdania
-Mam małą prośbę. Wyjdź!
-Przepraszam...-ostatni raz spojrzałam na niego. Chłopak był załamany moją postawą. Sama nie rozumiałam swojego zachowania. Nigdy prze nigdy nie wywołama takiej kótni. Kiedyś już się takie przypadki zdażały, że ktoś powiedział, co o mnie myśli, ale mnie to nie obchodziło. Bo to nie była prawda. A teraz ? Przejełam się, tym bo to wsyzło z ust Harrego..Co ten chłopak robi ze mną?
-Kochanie?-moje przemyślenia przerwała ciocia. Staneła obok nie,po czym zamnęła mnie w swoim uścisku.-Dlaczego krzyczałaś? I dlaczego twoi koledzy, wyszli, tak szybko?
-Po prostu zabolały mnie słowa jednogo znich..-moje oczy zaszkliły się.
-Co Ci powiedział?-wraz z Kate usiadłyśmy na moim łózku.Opowiedziałam jej mnie więcej zdarzenie.
-... no i kazałam im opuścić pokój...
-Hass, na pewno nie miał tego na myśli. Słońce spójrz na mnie.-ciocia złapała nie za podbródek, zmszjac bym popatrzyła jej w prosto oczy.-On po prostu..Chciał się czegoś więcej o tobie dowiedzieć. A że wybrał ten nieforunny sposób.. to tak się wszystko potoczyło.On na pewno tak nie myśli.Gdy przyszli, miałam chwilę żeby go poznać.Jest bardzo miłym i pożądnym chłopcem. Wydaje mi się, że to ty go źle zrozumiałaś..
-Po prostu..nie chce już o tym rozmawiać. Chcę zapomnieć o tym ..incydencie.
-Nie obrażaj się na niego, dobrze?
-Najpierw muszę to wszystko sobie poukładać..Myślałam, ze on jest takim samym przyjacielem jak Zayn...że..Nigdy by mnie nie skrzywdził, nawet w taki łatwy sposób...Zranił mnie..
-Kochanie, widzę, że on nie jest tylko twoim zwykłym przyjacielem...Zależy Ci na nim, tak jak mu na tobie.
-Nie zalezy mi na nim..
-Przemyśl to. Bo z boku to wygląda inaczej. Idź spać.
-Dobrze...Dobranoc.
-Dobranoc-Kate wyszła z mojego pokoju, zgaszając przy tym świtło. Nie miałam ochoty nawet brać prysznica.Po prostu zasnęłam w ubraniach.
Gdy wstałam zegarek wskazywał godzinę 6:50. Taa, trzeba będzie wstawać.Wziełam szybki prysznic, przebrałam się w nowe ubrania. http://www.faslook.pl/collection/hass-school/
 Schodząc na dół poczułam silny zapach..naleśników ? Uwielbiam !
-Wchodząc do kuchni zobaczyłam że na stole jest przygotowane śniadanie, a obok karteczka.:
Musiałam wyjść wcześniej do pracy. Wrócę dopiero około północy.                                  Pamiętaj co Ci wczoraj powiedziałam. xx                                                                                                                         Kate
Nawet to się dobrze składa,że wróci tak późno. Będe mogła dłużej zostać na imprzeie. O matko..Zapomniała, że Harry idzie tam razem ze mną.. I co ja teraz mam zrobić? Dalej jestem na niego zła, ale nie mogę odwołać tego. Po prostu będę traktowała go jak powietrze.Nie, przecież ja nie dam rady..Jestem bez radna. Może wezmę jeszcze Malik'a? To jest dobry pomysł! Chociaż trochę mnie wyręczy.
Kończąć śniadanie włączyłam swój telefon. Miałam 1 wiadomość od Lou, 1 od Zayn'a i 2 od Hazzy. Czego on jeszce chce ? Wygłosić znowu swoje poglądy na mój temat. Niedoczekanie.
Postanowiłam odczytanie najpierw te 2 pierwsze widomości. Lou:


Co on ? Jakiś adwokat, czy cuś ?  Znaleźli się najlepsi przyjaciele..Pfff.
 Co za debil... Ale kochany 'Braciszek'.
Dobra teraz Zayn.

 Kochany. Nie będę musiała zasuwać na piechotę. No ale spacer był by zdrowszy..No ale trzeba korzystać.
Teraz szanowny Styles.

I co ja teraz mam mu napisać ? 'Przykro mi, ale  też mi jesteś nieobojętny' ?
Będe musiała znim to wyjaśnić. Najlepej na imprezie. Nie chce z nim gadać o tym w szkole.
Moje rozmyślenia przerał dzwonek do rzwi. Zayn. Wzięlam szybko torebkę i wyszłam z domu, poprzednio zamykając go.
-Hej Hass.-chłopak mocno mnie przytulił.Potrzebowałam tego..I to bardzo..
-Siemanko Zayn.
-Coś się stało ? Jesteś ..smutna.
-Nic po prostu .. nie chce mi się iść do szkoły..
-Ohh Hass, żebyś wiedziała jak mi się nie chce-razem z mulatem wybuchiśmy śmiechem.
-To nic nowego u ciebie Zayn.
-No ale jakoś przetrwam te dwa ostatnie dni..I jutro jedziemy ! Matko wreszcie odpocznę..
-Oby dwoje odpoczniemy.
- A jak tam twoje wagary z Styles'em ?- zapytał otwireając dzrwi od swojego samochodu.
-Umm , fajnie.
-Fajnie ?
-Yep, Zayn przepraszam że Cię nie poinformowaam że znikam..
-Nie przepraszaj, przecież nie jestem twoim ojcem-chłopak uśmiechnął się do mnie przyjacielkso.
-No ale się martwiłeś..Dobra, zapinaj pasy, jedziemy do szkoły bo jeszce się spóźnimy
-No dobra.
Przez nie całę 10 minut drogi śmialiśmy się, rozmawialiśmy o wyjeźdize. O wszystkim.
-Umm Zayn  co robisz dzisiaj wieczorem ?-zapytałam gdy szliśmy przez parking szkolny
-Nic ciekawego. A co proponujesz mi wieczorem randkę?-chłopak poruszył dziwnie brwiami, za co dostał ręką w głowę.
-Nie? Tylko chciałabym cię poprosić żebyś poszedł ze mną i ..Harrym wieczorem na imprezę do Jake'a.
-A Harrym. Oczywiście!
-Dzięki. Nie wiesz jaki mi ratujesz dupę.
-Dlaczego ?
-Po prostu pokłóciliśmy się wczoraj trochę..
-Na tych waszych wagarach ?
-Nie.. Przyszedł wieczorem razem z Lou..No i powiedział trochę niemiłe rzeczy. Znaczy tak mi się wydawało, że to miał na myśli ..
-Co miał na myśli ?-Zayn nie rozumiał za bardzo o co chodzi. Weszliśmy do środka szkoły i skierwaliśmy się na schody gdzie zawsze siadamy.
-Po prostu zrozumiałam, ze chciał powiedziec ,że jestem łatwa,.. no iże .. no wiesz..
-Co za dupek..-
-Zayn, proszę Cię...Tak na prawdę może nie o to  mu chodziło..
-Nie broń go Hass.Po prostu jak on mógł to powiedzieć. Ponoc jest naszym przyjacielem-zrobił w powietrzu cudzysłów.
-Ale on nie powiedził to tak dosłownie..Nie wiem co o tym myśleć.Porozmawiam z nim o tym wieczorem, na imprezie.
-Hass...On nie jest tego wart..
-Czego wart ?-nie zrozumiłam o co mu chodziło.
-Po prostu widzę jak na niego patrzysz...
-Zayn o co ci chodzi ?
-Nie widzisz tego, prawda ?
-Co mam widzieć ?
-Tego, że ja....


3 komentarze:

  1. śwetne <3
    @Smile_For_Hazza

    OdpowiedzUsuń
  2. Boże cudowne!!!! Aaa dodaj jak najszybciej kolejny rozdział!! Proooszę!! <33 Twoja nowa czytelniczka!! <3 @Baska69 KOCHAM!! xx

    OdpowiedzUsuń