poniedziałek, 9 grudnia 2013

###

W najbliższym czasie zostanie dodany nowy rozdział. x
Jeśli macie pytania, piszcie do mnie na TT. :) XX

piątek, 29 listopada 2013

Rozdział 9

-Hass, szukałem Cię...-wyszeptał seksownym głosem .Ten głos wszędzie rozpoznam. Harry.Był nieźle wstawiony..
-Gdzie byłaś?-Styles szybkim ruchem obrócił mnie przodem do jego twarzy, następnie przycisnął do ściany. Jego ręce gładziły moje biodra,przyprawiając o dreszcze.
-Rozmawiałam z kumplem..A ty?-zsunęłam jego dłonie, na co chłopak zaśmiał się pod nosem.
-Wiesz, musiałem jakoś się wyrwać z sideł tej dziewczyny..A ty nawet nie raczyłaś mi pomóc..-parsknął prosto do mojego ucha. 
-Wiesz, chyba pójdę poszukać Zayn'a..
-Mmm, wydaje mi się słonko, że Malik nie potrzebuje niańki.- chłopak zagrodził mi jedną ręką drogę, umiejscawiając ją  koło mojej głowy, na ścianie.Wyraz jego twarzy spoważniał.
-Ale przyszliśmy tu razem , więc wypadałoby sprawdzić czy wszystko z nim w porządku. A teraz przepuść mnie.-wysyczałam , co chłopakowi się nie spodobało.
-Myślę kochanie,że powinnaś zmienić ton.-szybkim ruchem złapał za moje pośladki i lekko je ścisnął. Z moich ust wydobył się cichy jęk, co wywołało u chłopaka rozbawienie.
-Jesteś taka..niewinna. Myślałem, że jesteś bardziej rozrywkowa Hass.
-Pozory mylą, a teraz zabieraj te ręce.!
-Ohh słońce, uwielbiam gdy jesteś zaborcza. Pociągają mnie takie.-na jego ustach pojawił się cwaniacki uśmiech.
-Harry jesteś pijany, powinieneś się przespać.
-Z tobą zawsze.-byłam zażenowana jego słowami. Czy on właśnie chciał się ze mną przespać? O niee. To nie jest ten Harry..Co się z nim stało ?
-Przestań. Nie powinieneś pić, bo zachowujesz się jak kompletny..-nie dane było mi dokończone, bo chłopak momentalnie wpił się w moje usta. Nie oddawałam jego pocałunków, co irytowało chłopaka. Próbował przedostać się swoim językiem do środka, lecz mu się nie udawało. W pewnej chwili poczułam mocne ściśniecie pośladków. Chłopak wykorzystał to ze otwarł usta z których ponownie wydał się jęk. 
Próbuje się wyrywać, co chwila uderzając chłopak w plecy, lecz to nie skutkuje, tylko dodaje chłopakowi pewność. Niech mi ktoś pomoże...błagam.
-Co ty robisz?!-Styles przerwał , a nasze oczy powędrowały na koniec korytarza. Zayn mnie uratował. 
-Puść ją!- Malik szybkim krokiem podszedł do nas i oderwał Harrego ode mnie. Chłopak popychnął go na ścianę i próbuwoł go uderzyć. Nie udało mu się to, ponieważ zielonooki zrobił unik. Następnie Styles przyłożył mulatowi, na co ten upada na ziemie. Chłopak obkładał Zayn'a ciosami. Nie wytrzymałam tego.. On zrobi mu Krzywdę, jeśli tego nikt nie przerwie.
-Przestań, rozumiesz? Przestań!- próbowałam oderwać chłopaka od mojego przyjaciela. On nic z tego sobie nie robi, dalej kontynuje swoje poczynania. Gdy widzi, ze moje oczy są pełne łez, przestaje.
-Hass, słońc, nie płacz...-schodzi z chłopaka i próbuje mnie przytulić. Szybkim ruchem ominęłam chłopaka i podbiegam do Zayn'a. Matko on jest cały we krwi..
-Zayn ,wszystko w porządku ?
-Jane. 
-Chodźmy stąd. Możesz wstać ?- 
-Tak, -chłopak próbuje wstać, lecz nie ma wystarczająco sił.-chyba taaak.
-Pomogę ci, -wzięłam mulata pod ramię pomagając mu wstać.  Gdy staje oko w oko z Styles'em mierzą go morderczym spojrzeniem.
-Nienawidzę cię Harry, nienawidzę..
-Taak , oczywiście idź ze swoim kochasiem.-prychnął-A ty Malik pożałujesz tego. Nie zapominaj, że jesteś mi dłużny. Do zobaczenia, HASS-  szybkim ruchem wyminął nas i zszedł po schodach. Co Zayn jest mu winien ?
-Zayn, o co chodzi?
-Hassy, nie teraz proszę. Chce wrócić do domu, dobrze?
-Jasne. Chodź, pojedziemy do mnie, opatrzę twoje rany. 
-Ale Hass..
-Nie, nie ma odmowy. Nie wybaczyłabym sobie, gdyby cos Ci się stało. Chodź.
Pociągnęłam go, pomagając mu w utrzymaniu się w pionowej postawie.
Powolnym krokiem doszliśmy do auta chłopaka. Najgorsze było to, ze ja nie umiałam prowadzić, i na dodatek on chyba też za bardzo teraz nie mógł.
-Hass, dam radę. Serio-z moich rozmyśleń wyrwał mnie głos chłopaka.
-Myślę, ze to niedobry pomysł Zayn. Jesteś pobity, dasz radę?
-Tak, dam. A teraz wskakuj.
Zrobiłam tak, jak chłopak kazał. Miałam nadzieje,że nie jest z nim aż tak źle.
Po około 15 minutach dotarliśmy do mojego domu.Pomogłam wysiąść mulatowi , następnie pokierowaliśmy się do posiadłości mojej ciotki.
Od razu skierowałam się do łazienki zostawiając Zayn'a w salonie.
-Dobra, mam apteczkę, a teraz odkażę Ci te rany.- powiedziałam wracając z  toalety.
-Mam nadziej,że to przeżyje- chłopak zaczął żartować z mojej osoby.
-HAHA , bardzo śmieszne.-wypowiedziałam to zdanie z sarkazmem- A teraz może lekko szczypać., więc ..wytrzymaj to.
-Jestem twardzielem Hass.-nasączyłam wacik płynem i przyłożyłam go do rany chłopaka. On jedynie syknął, na co lekko się zaśmiałam.
Gdy skończyłam , spakowałam apteczkę i odniosłam ją do łazienki. Powracając do salonu, zauważyłam, ze Zayn leży rozwalony na sofie.
-Wygodna.
-Wiem. Chcesz coś do jedzenia, picia ?
-Nietak wiele dla mnie już zrobiłaś Hass. Dziękuje Ci.
-Jesteśmy przyjaciółmi Malok. Nigdy Cię nie zostawię, zapamiętaj to sobie.- przybliżyłam się do chłopaka, zamykając go w żelaznym uścisku.
-Udusisz mnie.-jego klatka zawibrowała.-Muszę wracać do domu, pewnie twoja ciotka zaraz wróci..
-Nie, zostajesz tutaj. Koniec kropka. Jeśli chcesz możesz spać w moim pokoju.
-Nie, tu jest wygodnie. Daj mi tylko jakiś koc i w zupełności mi to wystarczy.
-Dobrze. Zaraz wracam.
 Musiałam wejść na piętro, by znaleźć jakikolwiek koc. Gdy znalazłam, szybkim tempem zbiegłam ze schodów do przyjaciela. Ten już słodko chrapał na kanapie. Przykryłam go materiałem, następnie kierując sie do kuchni. Nalewając soku do szklanki usłyszałam dzwonek do drzwi.
Kto może o takiej porze składać wizyty ?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam, ze dopiero dzisiaj dodaje następny rozdział, ale szkoła. W 100 % zapewniam, ze jutro spróbuje napisac kolejną. Pomyślałam, zeby przerobić trochę to opowidanie w fanfiction. No i tak sie staało. Bedzie dalej to o tych samych chłopakach, ale bardziej brutalnych .Mam nadzieje,że bedzie to lepszą opcją. W planach mam, by powtały 3 części opowiadania. I- to czasy , opisane w szkole.
 II-gdy sa juz zespołem( to bedzie opisany tak jakby 2012 rok.)
III - no to czasy teraźniejsze. Wiele się zmieni, więc mam zamiar jeszce w tym roku napisac te II części. Jesli macie jakieś pytania, albo coś innego to piszcie do mnie na twitterze : https://twitter.com/HassHope   lub ask.fm : http://ask.fm/natala_xs
-a prosze, jeśli czytasz komentuj, okej ? Mała prośba. 
A minimalnie 2 komentarze, przed następnym rozdziałem. xx
-
-

sobota, 23 listopada 2013

Rozdział 8

Jeśli chcecie następny = komentarz :) #MiniSzantaż
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


-Tego, że ja...-miał już coś powiedzieć, ale ktoś nam przerwał. Harry.
-Hassy, moglibyśmy porozmawiać ?
-Ona nie chce z tobą rozmawiać.- Zayn stanął pomiędzy nami , zakrywają mnie swoim ciałem.
-Zayn przestań. - przesunęłam trochę chłopaka w bok-Harry nie mam na to czasu anie ochoty teraz..
Po prostu porozmawiamy o tym na imprezie..
-Chcesz iść tam dalej ze mną?- w jego oczach pojawiła się iskierka Nadziei.HOPE
-Nie jestem jeszcze taka chamska. A teraz wybacz, muszę iść na zajęcia. Do zobaczenia.. później.Pa Zayn!
-Pa Hass-opowiedział mi mulat. Odwróciłam się ostatni raz w kierunku chłopaków. Malik przeszedł obok Harrego, lekką trącąc go ramieniem. O nie.. Wywołałam między nimi wojne...
Szybkim krokiem weszłam do klasy, gdzie od razu nauczycielka zaczęła lekcje.. Muszę to sobie wysztko przemyśleć..Co chciał mi Zayn powiedzieć? Nie chce żeby prowadził jakąkolwiek wojnę z Harry. Za bardzo mi zalezy na nich obydwóch.. Za bardzo.
Zbliżała się wielka przerwa. Czyli wszyscy spotkamy się w jednym miejscu. Żeby żadnemu z nich nie przyszło coś głupiego do głowy.
Gdy byłam prawie pod stołówką obok mnie pojawił się Zayn.
-Jak tam lekcje Malik?
-Umm dobrze. Do której dzisja masz Hass?
-Mam jeszcze jedną lekcje. Wiesz Vans'a nie ma w szkole.
-Zzdroszczę Ci!. A ta impreza to o której się zaczyna ?
-o 19 .
-Przyjadę po ciebie, okej ?
-Jasne. Chodźmy już do naszego stolika. A! Zayn, proszę Cie bez żadnych scen, dobrze?
-...Dobrze
-No to chodźmy. -wzięłam chłopaka pod rękę, na co ten się szeroko uśmiechnął.
Nasz miejscówka była prawie cała zajęta. Brakowało tylko nas. Harry, gdy zobaczył mnie i Zayn'a w tej pozycja, lekko się..wkurzył.
-Co tam ?- zapytał siadając obok Nialla. W moje ślady poszedł Zayn, który usiadł obok mnie.
-Aa,dobrze Hass. Właśnie rozmawialiśmy o jutrzejszym wyjeździe.To jak rozdzielamy pokoje ?-zapytał się Niall'er
-Umm, jak chcecie.
-No to w jednym domku ja z Tom'em, umm Ellie z ...?
-Ze mna!- wyrwał się blondyn
-No dobra-powiedziała uśmiechnięta Ellie.
- W drugim ja z El i Hass z Harrym!-powiedział uradowany Lou. Zapomniała, ze się na to zgodziłam.. Szlak!
-Niby dlaczego z Harrym?-zirytowany Zayn nie wytrzymał.
-Już się wcześnie zgadaliśmy Malik-wytłumaczył mu Lou
-No a w trzecim ja z Dan, Pezz i Malikeim. Uzgodnione.-przerwał w samą porę Liam.
Zayn przekręcił głowę nie wierząc w to co sie dzieje.
-Dobra wyjeżdżamy o 15 z pod domu.. Hass?
-Okej.-wszyscy się zgodzili z propozycją Carls.
-Wiecie co, ja chyba już lecę..Mam ostatnią lekcje i od razu wezmą sobie teraz rzeczy To do zobaczenia jutro .
-Do zobaczenia wieczorem Hass!-wykrzyknął Zayn.
-Jak to wieczorem?- Harry nie wiedział o tym, że Zayn idzie razem z nami.Ooops! Zaczyna się..
-Idę razem z Hass wieczorem na impreze... No i ty chyba też, ale jeśli nie chcesz to nie musisz..-prychnął mulat.
-Zayn uspokój się..Prosze. Harry będziemy czekać na miejscu. Bądź na 19, paaa
Wyszłam ze stołówki kierując się do mojej szafki. Gdy zaczęłam w nie układać książki poczułam ciepły oddech na moje skórze. Szybko obróciłam się, i zobaczyłam Haze.
-Wybacz mi , proooszę.Przeczytałaś mojego sms'a , no wiesz o czym?
-Harry, po prostu ..twoje słowa mnie zraniły. Jak mogłeś tak pomyśleć?
-Możemy teraz o tym porozmawiać? Nie chce czekać do imprezy.
-Dobrze masz... -popatrzyłam na telefon- 3 minuty.
-Dobra wystarczy mi tyle ..Przysięgam, nie to miałem na myśli. Nigdy bym się nie odważył tak pomyśleć, a co dopiero powiedzieć..Po prostu.. jesteś zbyt idealna Has- wyszeptał zmysłowo moje imię.
-Nie jestem..Hazz, nie jestem..
-Jesteś. Nie wiem dlaczego, ale nie masz nawet małego minusa, widzę tylko same pozytywy w twojej osobie..Po prostu.. Zależy mi na tobie. Bardzo.
-To jest bardzo miłe Harry...Przepraszam,że na ciebie tak naskoczyłam..Przykro mi.
-Nie, to ja przepraszam z całego serca. Zapomnijmy o tym, co ty na to ?
-Zapomnijmy-wtuliłam się w jego ciało. Uwielbiam jego zapach, Jest taki zmysłowy, pociągający..Nie potrafię się na niego długo gniewać.
-Hass, przyjechać po ciebie wieczorem?
-Ohh ...Zayn już mi to za proponował..
-Aaa rozumiem.To do zobaczenia wieczorem.-Harry pocałował mnie w policzek. Czyli znów wszystko jest w porządku. Brakowało mi tego.
-Paa Harry.
No i poszłam na ostatnia lekcje. Zleciała bardzo szybko. Nawet się nie obejrzałam byłam już w domu i szykowałam się do imprezy. Znalazłam jakąś kieckę , którą powiesiłam na szafie by móc później się przebrać. Weszłam na TT, i zaczęłam trochę odpisywać followers'om . Dzięki mojej ciociu jestem tak jaby sławna ? Matko.. Czasami w centrum handlowym jakieś dziewczynki proszę mnie o to żeby w ich imieniu napisać do ich idoli.. .
Gdy skończyłam odpisywać, była już prawie 18.Szybko wstałam wzięłam prysznic i nagrzaną prostownicą zaczęłam prostować moje włosy. Gdy skończyłam poszłam założyć czarną koronkową bieliznę a na to moją sukienkę. TO
Dokładnie o 18:40 Zayn zaparkował swój samochód pod moi domem.Szybkim ruchem zabrałam torebkę i zeszłam na dół. W kuchni zostawiłam karteczkę, ze wyszłam na impreze. Kate nie ma nic przeciwko moim wyjściom, ale jak ona to mówi, ze mam się bawić 'Z umiarem'.
Zamknęłam dom i kierowałam się do samochodu Malik'a.
-Hass jak zawsze piękna. Uwielbiam te twoje sukienki.-na jego ustach pojawił się szeroki uśmiech.
-Ohh zamknij się Zayn! Jedźmy, bo się jeszcze spóźnimy.
-Dobra,dobra... wsiadaj Hassy- otworzył drzwi jak przypadło na prawdziwego dżentelmena.
Na miejsce dojechaliśmy w ok 20 minut.
-Wchodzimy do środka ?- staliśmy na dworze, czekając na Hazze, co lekko irytowała Zayn'a.
-Jeśli chcesz to idź Zayn, ja ne niego poczekam.
-Na pewno ?
-Tak. I mam prośbę. Pogódź się z nim, dobrze? Zależy mi na tym Zayn.
-Dobrze, ale robię to tylko dla ciebie. Będę czekał w środku...
-Okej.
Czekam na niego już z 15 minu a jego dalej nie ma.Postanowiłam do niego napisac sms'a.


I nic. Nawet na głupiego sms'a nie odpowiedział...Nagle poczułam sa swoich ramionach czyjąś marynarkę. Obróciłam się szybko i zobaczyłam Harrego, który mi ją zakład.
-Mam nadziej , ze ci jest już cieplej- posłał mi ten swój jeden  z wielu przepięknych uśmiechów.
-Myślałam, ze już nie przyjdziesz..
-Zastanawiałem się, czy..nie będę wam przeszkadzał..
-Harrry nigdy! Czekałam na ciebie. Dziaj chce z tobą się bawić.. Widzisz teraz tu gdzieś Zayn'a? Nie. On już wolał zacząć swoją balangę beze mnie. Jak zawsze..
-Dziękuje.
-Za co ?-nie wiedziałam o co mu chodzi.
-Za to, że ..że po prostu jesteś Hass.-Styles mocno mnie przytulił. Oddałam uścisk i trwaliśmy tak długo, aż ktoś nie zaczął wołać, żebyśmy wchodzili do środka bi impreza się rozkręciła.
-Chodźmy.-chwyciłam chłopaka za rękę i wprowadziła go do budynku.
Cały dom bractwa był wypełniony ludźmi. Dziewczynami, chłopakami którzy już byli prawie pijani. Szybcy są.
-Napijemy się czegoś?-z rozmyśleń wyrwał mnie głos Hazzy.
-Umm Jasne,
Razem przenieśliśmy się do kuchni, gdzie było rozstawione wiele alkoholu.
-Na co masz ochotę Hass?
Może na początek zwykły sok z wódką?
-Jasne.-chłopak nalał do dwóch szklanek cieczy. Następnie podał mi jedną i napiłam się łyka-Mocne..Dałeś dużo wódki Styles. Chcesz mnie upić od razy ?Hymm?0pytałam żartując sobie z niego.
-Rozgryzłaś mnie. -przysunął się do mnie po czym stuknął nasz szklanki- To zdrowie-
-Zdrowie-opróżniłam całą szklankę do końca.Harry oparł oby dwie ręce miedzy moimi biodrami na stole. Byłam przyparta przez niego do mebla.
-Bardzo mi się podoba twoja sukienka..Hass.-szepnął mi zmysłowo do ucha.Po moim ciele przeszły ciarki.
-Umm , dzięki..
-Zatańczysz?-nasze poczynania przerwał pliskiwy głos jakiejś laski. Ta, blondynka w czerwonej obcisłej sukience.Chłopak popatrzył na mnie, jakby pytał się o pozwolenie.
-Idź, jakby coś to będę gdzieś w pobliżu.
-Okej, zaraz wracam.
Harry oddalił się z blondynką na parkiet w salonie.Przez chwilę przyglądałam  się mu, a ten wysyła mi błagalne spojrzenia, żebym go od niej oderwał. Zaczęłam się śmiać z niego, i kręciłam przecząco głową. Nasz kontakt wzrokowy przerwał chłopak, który obok mnie oparł się na stole.
-Co tam Hass?-Jake.
-Dobrze. Świetna impreza.
-Dzięki.Chcesz się czegoś napić ? Może coś mocnego ? Co Hass?
-Jasne, nalewaj.
Chłopak napełnij moją szklankę mocnym alkoholem następnie podając mi.
-Do pełna Hass.
-Do pełna...-wypiłam całą zawartość. Czułam jak mój organizm w środku płonie. To na prawdę było mocne. Nawet się nie zorientowałam, że byłam już mocno wstawiona. Po wypiciu wielu szklanek, przeprosiłam Jake'a, pod pretekstem poprawienia makijażu. Weszłam na pierwsze piętro willi, poszukując łazienki.Przeszukująć piętro, napotkałam wiele bar zabawiających się..Matko.  Gdy miałam otwierać następne drzwi ktoś od tyłu chwycił mnie  za biodra.Nieznajomy zaczął składać małe pocałunki na mojej szyi.
-Hass, szukałem Cię...-wyszeptał seksownym głosem .
~~~~~~~~~~~~~~~~
Harry czy Zayn ? #Zagadka dla was!
-

#Czytasz?

Jeśli pod ostatnim rozdziałem (7) będzie chociaż jeden komentarz dodam zaraz 8! (Moim zdaniem ten rozdział jest najlepszy, zawiera RÓŻŃE sceny *_*!)
Możecie tez napisać do mnie na TT, pisząc co myślicie, i co byście chciały żeby się wydarzyło.
Mój TT: https://twitter.com/HassHope

Rzodział 7

-Umm..Nie, on nie jest moim chłopakiem.Poznałam go na jakiejś imprezie, i jakoś tak zostaliśmy..kumplami ?
-Aaa, rozumiem. Myslałem, że jest to ktoś ważny dla ciebie...
-Jeśli chcesz wiedzieć czy mam chłopaka, wiedz,że nie mam.
-Jak to w ogóle jest możliwe ? Przeciez kazdy chłopak z naszje szkole..no wiesz.
-Ale ja nie jestem pierwszą lepszą Styles. Może czasami zachowuje się jak jakaś lalunia, ale nie jestem DZIWKĄ!. -podniosłam ton głosu. Chłopak trochę się speszył i nie wiedział co teraz zrobić. Kątem oka zobaczyłam Louis'a przyglądającemu się naszej dwójce.
-Przepraszam,nie o to  mi chodziło.Nigdy nie pomyślałem, że jesteś nią.Po prostu myślałem, że..miałeś zapewne wiele chłopaków..
-To lepiej przestań myśleć! Jeśli kogoś dobrze nie znasz to go nie osądzaj, rozumiesz ?!
-Hass, uspokój się..-do naszej kłótni wkroczył Lou.
-Hass, ja na prawdę nie chciałem nic takiego powiedzieć..
-Ale tak pomyślałeś. Najlepiej będzie jak już sobie pójdziecie. Musze jeszcze się pouczyć..-skłamałam. Nie miałam nic do nauki, ale chciałam zostać sama. Dlaczego każdy chłopak myśli, że puszczam się z każdym?! Mam wielki szacunek do swojego ciała. A Harry ocenił mnie jak ksiązkę po okładce. To było...podłe.
-Hassy, przepraszam...-Harrry stanął obok mnie, próbując mnie przytulić. Ja szybkim ruchem podeszłam drzwi i je otwarłam.
-Do zobaczenia jutro-wsyczałam przez zęby, następnie czekając na to by opuścili mój pokój.
-Siemka Hass....-powiedział smutny Lou, po czym wyszedł. Jeszcze Styles. Na co on czeka ?!
-Na prawdę nie chciałem ...-przerwałam mu w połowie zdania
-Mam małą prośbę. Wyjdź!
-Przepraszam...-ostatni raz spojrzałam na niego. Chłopak był załamany moją postawą. Sama nie rozumiałam swojego zachowania. Nigdy prze nigdy nie wywołama takiej kótni. Kiedyś już się takie przypadki zdażały, że ktoś powiedział, co o mnie myśli, ale mnie to nie obchodziło. Bo to nie była prawda. A teraz ? Przejełam się, tym bo to wsyzło z ust Harrego..Co ten chłopak robi ze mną?
-Kochanie?-moje przemyślenia przerwała ciocia. Staneła obok nie,po czym zamnęła mnie w swoim uścisku.-Dlaczego krzyczałaś? I dlaczego twoi koledzy, wyszli, tak szybko?
-Po prostu zabolały mnie słowa jednogo znich..-moje oczy zaszkliły się.
-Co Ci powiedział?-wraz z Kate usiadłyśmy na moim łózku.Opowiedziałam jej mnie więcej zdarzenie.
-... no i kazałam im opuścić pokój...
-Hass, na pewno nie miał tego na myśli. Słońce spójrz na mnie.-ciocia złapała nie za podbródek, zmszjac bym popatrzyła jej w prosto oczy.-On po prostu..Chciał się czegoś więcej o tobie dowiedzieć. A że wybrał ten nieforunny sposób.. to tak się wszystko potoczyło.On na pewno tak nie myśli.Gdy przyszli, miałam chwilę żeby go poznać.Jest bardzo miłym i pożądnym chłopcem. Wydaje mi się, że to ty go źle zrozumiałaś..
-Po prostu..nie chce już o tym rozmawiać. Chcę zapomnieć o tym ..incydencie.
-Nie obrażaj się na niego, dobrze?
-Najpierw muszę to wszystko sobie poukładać..Myślałam, ze on jest takim samym przyjacielem jak Zayn...że..Nigdy by mnie nie skrzywdził, nawet w taki łatwy sposób...Zranił mnie..
-Kochanie, widzę, że on nie jest tylko twoim zwykłym przyjacielem...Zależy Ci na nim, tak jak mu na tobie.
-Nie zalezy mi na nim..
-Przemyśl to. Bo z boku to wygląda inaczej. Idź spać.
-Dobrze...Dobranoc.
-Dobranoc-Kate wyszła z mojego pokoju, zgaszając przy tym świtło. Nie miałam ochoty nawet brać prysznica.Po prostu zasnęłam w ubraniach.
Gdy wstałam zegarek wskazywał godzinę 6:50. Taa, trzeba będzie wstawać.Wziełam szybki prysznic, przebrałam się w nowe ubrania. http://www.faslook.pl/collection/hass-school/
 Schodząc na dół poczułam silny zapach..naleśników ? Uwielbiam !
-Wchodząc do kuchni zobaczyłam że na stole jest przygotowane śniadanie, a obok karteczka.:
Musiałam wyjść wcześniej do pracy. Wrócę dopiero około północy.                                  Pamiętaj co Ci wczoraj powiedziałam. xx                                                                                                                         Kate
Nawet to się dobrze składa,że wróci tak późno. Będe mogła dłużej zostać na imprzeie. O matko..Zapomniała, że Harry idzie tam razem ze mną.. I co ja teraz mam zrobić? Dalej jestem na niego zła, ale nie mogę odwołać tego. Po prostu będę traktowała go jak powietrze.Nie, przecież ja nie dam rady..Jestem bez radna. Może wezmę jeszcze Malik'a? To jest dobry pomysł! Chociaż trochę mnie wyręczy.
Kończąć śniadanie włączyłam swój telefon. Miałam 1 wiadomość od Lou, 1 od Zayn'a i 2 od Hazzy. Czego on jeszce chce ? Wygłosić znowu swoje poglądy na mój temat. Niedoczekanie.
Postanowiłam odczytanie najpierw te 2 pierwsze widomości. Lou:


Co on ? Jakiś adwokat, czy cuś ?  Znaleźli się najlepsi przyjaciele..Pfff.
 Co za debil... Ale kochany 'Braciszek'.
Dobra teraz Zayn.

 Kochany. Nie będę musiała zasuwać na piechotę. No ale spacer był by zdrowszy..No ale trzeba korzystać.
Teraz szanowny Styles.

I co ja teraz mam mu napisać ? 'Przykro mi, ale  też mi jesteś nieobojętny' ?
Będe musiała znim to wyjaśnić. Najlepej na imprezie. Nie chce z nim gadać o tym w szkole.
Moje rozmyślenia przerał dzwonek do rzwi. Zayn. Wzięlam szybko torebkę i wyszłam z domu, poprzednio zamykając go.
-Hej Hass.-chłopak mocno mnie przytulił.Potrzebowałam tego..I to bardzo..
-Siemanko Zayn.
-Coś się stało ? Jesteś ..smutna.
-Nic po prostu .. nie chce mi się iść do szkoły..
-Ohh Hass, żebyś wiedziała jak mi się nie chce-razem z mulatem wybuchiśmy śmiechem.
-To nic nowego u ciebie Zayn.
-No ale jakoś przetrwam te dwa ostatnie dni..I jutro jedziemy ! Matko wreszcie odpocznę..
-Oby dwoje odpoczniemy.
- A jak tam twoje wagary z Styles'em ?- zapytał otwireając dzrwi od swojego samochodu.
-Umm , fajnie.
-Fajnie ?
-Yep, Zayn przepraszam że Cię nie poinformowaam że znikam..
-Nie przepraszaj, przecież nie jestem twoim ojcem-chłopak uśmiechnął się do mnie przyjacielkso.
-No ale się martwiłeś..Dobra, zapinaj pasy, jedziemy do szkoły bo jeszce się spóźnimy
-No dobra.
Przez nie całę 10 minut drogi śmialiśmy się, rozmawialiśmy o wyjeźdize. O wszystkim.
-Umm Zayn  co robisz dzisiaj wieczorem ?-zapytałam gdy szliśmy przez parking szkolny
-Nic ciekawego. A co proponujesz mi wieczorem randkę?-chłopak poruszył dziwnie brwiami, za co dostał ręką w głowę.
-Nie? Tylko chciałabym cię poprosić żebyś poszedł ze mną i ..Harrym wieczorem na imprezę do Jake'a.
-A Harrym. Oczywiście!
-Dzięki. Nie wiesz jaki mi ratujesz dupę.
-Dlaczego ?
-Po prostu pokłóciliśmy się wczoraj trochę..
-Na tych waszych wagarach ?
-Nie.. Przyszedł wieczorem razem z Lou..No i powiedział trochę niemiłe rzeczy. Znaczy tak mi się wydawało, że to miał na myśli ..
-Co miał na myśli ?-Zayn nie rozumiał za bardzo o co chodzi. Weszliśmy do środka szkoły i skierwaliśmy się na schody gdzie zawsze siadamy.
-Po prostu zrozumiałam, ze chciał powiedziec ,że jestem łatwa,.. no iże .. no wiesz..
-Co za dupek..-
-Zayn, proszę Cię...Tak na prawdę może nie o to  mu chodziło..
-Nie broń go Hass.Po prostu jak on mógł to powiedzieć. Ponoc jest naszym przyjacielem-zrobił w powietrzu cudzysłów.
-Ale on nie powiedził to tak dosłownie..Nie wiem co o tym myśleć.Porozmawiam z nim o tym wieczorem, na imprezie.
-Hass...On nie jest tego wart..
-Czego wart ?-nie zrozumiłam o co mu chodziło.
-Po prostu widzę jak na niego patrzysz...
-Zayn o co ci chodzi ?
-Nie widzisz tego, prawda ?
-Co mam widzieć ?
-Tego, że ja....


Rozdział 6

On chyba nie chciał ..O nie ! Nie mogę..
-Harry, masz przy sobie telefon, bo ja zostawiłam w twoim samochodzie.. I wiesz chciałabym wiedzieć, która jest godzina....-chłopak lekko się speszył i zaczął przeszukiwać swoje kieszeni.Po chwili wyciągnął swój telefon, mówiąc że jest dopiero 14.
-Umm to może się zbieramy ? Właśnie byśmy kończyli lekcje...
-Jasne, jeśli chcesz. To chodź-Hazza wstał podając mi rękę.
-Dzięki.
Mina Harrego mówiła sama za siebie. Chłopak był zaskoczony moją reakcją, ale także był smutny.
-To co odwieziesz mnie do domy ?- zapytałam z uśmiechem na twarzy by chociaż trochę polepszyć atmosferę.
-Oczywiście.Mam nadziej, ze ci się podobały wagary - Hazza też się trochę rozluźnił, bo przez całą drogę do samochodu opowiadał mi jakieś kawały.
-Do..bra, prze...stań,.... bo ...zaraz spodnie mi...... przemo..kną!-powiedziałam ledwo łapiąc oddech.
-No dobra. Nie chce mieć ubrudzonego fotel! To jest mój skarb!- dźgnęłam lekko chłopaka w żebra, na co zaczął udawać , ze mu złamał jakąś kość.
-Wiesz, ze zostałem w tej chwili inwalidem?
-Inwalidem? Dźgnęłam cię lekko w żebra, a ty mi wymyślasz , ze złamał mi jakąś dziwną kość! Jesteś walnięty Harold!
-Harold?-o nieee! Na jego ustach pojawił się tajemniczy uśmiech. Harry złapał mnie szybko pod kolanami i podniósł mnie niosą na rękach
-Co ty robisz, głupku?-nie mogłam opanować śmiechu
-Nie na widzę, gdy ktoś mówi do mnie Harold! A teraz będzie za to kara!.hahaha
-Co ty chcesz zrobić!-bałam się co ten debil mógł wymyślić
-Może mała kąpiel w Tamizie?
-Nieee!Proszę, nie! Zrobię wszystko, tylko nie to!
-Wszystko?
-Tak, zrobię wszystko!
-No to  pocałuj mnie..Oczywiście w policzek.
-Ohhh...No dobra.Ale na pewno mnie nie wrzucisz?
-Przysięgam. To co ?
-Oh, no dobra.-pocałowałam chłopaka w policzek.
-No to teraz idziemy do samochodu.-Styles nie przestał mnie nieść na rękach.
Gdy byliśmy pod samochodem zeskoczyłem z jego rąk i stanęłam obok niego, gdy ten otwierał samochód.
-Wiesz o tym, że mogłam tu dojść, na własnych nogach?
-Wiem.
-To dlaczego...A nieważne, nie musiałam chociaż się męczyć- zaśmiałam się.
-No to zapraszam panią do środka.-otwarł mi drzwi . Gdy wsiadłam do samochodu , zapięłam od razu pasy. Harry po chwili do mnie dołączył.
-Do domu, tak?
-Jasne.
Wyjęłam z moje torebki telefon. Miałam nieodebrane 14 połączeń od Zayn'a...5 od Ellie i Carls, a także 2 od Lou.Ooops! Zapomnieliśmy im przekazać, że jedziemy na wagary..O matko, jeszcze nie przeczytane wiadomości od Zayn'a
-Kto to ?
-Umm Zayn. Martwi się..
-Aaa.
-Zapomnieliśmy po informować naszych przyjaciół że zwiewamy ze szkoły..
-Heh, waśnie widzę 7 nieodebranych połączeń od Lou...Chyba się o nas martwili..
-Współczuje nam jutro..
-Wykład o tym jak się bardzo zamartwiali ?
-Na 100 %.-razem z Styles'e, wybuchliśmy śmiechem.
-A jak tam twój obiad z ciocią?
-Yyy dobrze, bardzo dobrzeee.
-Tak? To świetnie. Wiele słyszałem o jej wytwórni. Jest jedną z najlepszych na świecie..
-Yep,
-Pewnie znasz wiele sławnych gwiazd?
-Tak,chodzę na te różne bankiety z ciocią..
-Twoja ciocia jest wspaniała, dając młodym utalentowanym szansę w show biznesie..Nie zna ich dobrze, ale im ufa i tworzy z nich wielkie gwiazdy podpisując z nimi kontrakty.
-Tak to co robi jest wspaniałe. Ale to dzięki też fanom stają się.. popularni.
-Chciałbym w przyszłości też tak spróbować..
-Twoje marzenie?
-Po części tak, to jest moją pasją.. Śpiew jest moim życiem
-Ooo. To było ..piękne Harry.
-Dzięki..Jesteśmy już na miejscu.
-Ohh.Dzięki za podwózek. Mam nadziej, ze jutro idziemy na tą imprezę?
-Obiecałem Ci, więc idziemy.-posłał mi szczery uśmiech.
-No to do jutra...
-Do jutra Hass....
Tym razem to ja go pocałowałam w policzek. Był tak samo zaskoczony jak ja.
-Do zobaczenia Harreh!- wysiadłam z samochodu przyjaciela i ruszyłam w kierunku domu.
Otwierając drzwi spojrzałam ostatni raz w kierunku Harraego. Siedział w samochodzie i patrzył się na mnie.Pomachałam mu  i weszłam do domu.Pierwszy raz chłopak zabrał mnie w .. tak romantyczne miejsce ? On jest idealny..zbyt idealny.
Od razu poleciałam na górę, rzucając się na łóżko. Postanowiła przespać resztę dnia..
6 godzin później.
Ktoś zaczął mną trząść. Kto śmie przerywać mój piękny sen ?!
-Hass, obudź się słońce.
-Ooo Kate. Coś się stało?-zapytałam siadając na łóżko, przecierając oczy.
-Umm Louis przyszedł z jakimś chłopakiem w loczkach..
-Z Harrym ?
-Tak. ...tak chyba ma na imię, nie pamiętam.
-Okej, to zawołaj tu ich, dobrze?
-Dobrze słońce.
Powiedziała po czym opuściła mój pokój.
Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi.
-Prooszę!
-Siemanko Hass!-Jak zawsze uradowany Lou.
-Hej-powiedział Harry, który wraz z Lou zajęli miejsca na moim ogromnym łóżku.
-Wiesz, jak się o ciebie Zayn martwił? Myślałem, ze zaraz wezwie policje. hahah .. na serio-nie mógł opanować śmiechu
-Ohh przecież on też chodził na wagary, i ja się o niego nie bałam.
-Hassy, wiesz jaki mieliśmy z Niallerem z niego ubaw ?Szkoda, że tego nie nagraliśmy!-Lou tarzał się ze śmiechu na moim łózku.Popatrzyliśmy na siebie z Harrym jednocześnie.
-Mogę wiedzieć, dlaczego złożyliście mi nie zapowiedzianą wizytę i przerwaliście mój piękny sen...
-O kim śniłaś? O naszym przepięknym Haroldziku ?-zapytał jak małe dziecko Tomlinson.
-Nie, o tobie idioto-powiedziałam z sarkazmem do Lou.-Więc co się stało ?Hym?
-A nudziło się nam..El spędza czas z rodziną..Nailler poszedł z Ellie do kina. więc Harry też się nudził i postanowiliśmy Cię odwiedzić! Cieszysz się?
-Taa... Oczywiście-znów położyłam się do łózka.
-Ej, Hassy bo te pokoje nad jeziorem są 4 osobowe, tak?
-Yep
-To może ja z El i ty razem z Harrym moglibyśmy zając wspólnie jeden domek, co ty na to ?
-Wspaniale. A na miejsce jedziemy dwoma samochodami?
-Nie, wynająłem mini autobus dla naszej 12! Supcio, nie ?-lou był strasznie pod ekscytowany, tym że będzie mógł prowadzić mini autobus.Matko..z kim ja się zadaje?!
-Dobra Lou uspokój się-Harry próbował uciszyć przyjaciela.
-No ale wiecie, będzie zajebiście !
-Tak, w tym mogę ci przyznać rację Lou-powiedziałam śmiejąc się z Tomlinsona
-To co robimy?
-Nie wiem, co chcecie...
-Wiesz, że jutro nie ma Vans'a w szkole?
-Na serio? Czyli, że nie mam 2 ostatnich matm! Yeaaah!
-Oh Hass, uspokój się...
-Czyli jutro kończę o 11! Uwielbiam Vans'a!
-Dobra, pierwszy raz w życiu powiedziałaś, ze uwielbiasz jakiegoś nauczyciela.Muszę to sobie gdzieś zapisać.
-Zamknij się Lou!-chłopak oberwał ode mnie poduszką.
-Okej., będę spokojny!.Mogę poodpisywać twoim followersom na TT ?Proooszę.Oni mnie tak bardzo lubią Hassy
-No okej, ale bez żadnych głupich odpowiedzi.
-Masz to jak w banku! No dawaj mi to cudeńko!>
-Prooszę..Idiota-razem z Harrym zaczęliśmy śmiać się z Tomlinsona
-Umm o której mam jutro po ciebie przyjechać ?
-Yyy przyjedź o 18:30,okej?
-Pasuje mi..Hassy ?
-TaK?
-A w ogóle kto to jest dla ciebie ten, chłopak który nas zaprosił ? Twój umm chłopak ?
-......

piątek, 22 listopada 2013

Rozdział 5

Następny dzień zapowiadał się przepięknie. Słonecznie promienie przedostające się przez szpary w roletach, obudziły mnie.
Gdy skończyłam wszystkie poranne czynności, zjadłam szybko jakąś kanapkę i zabrałam swoje rzeczy, wychodząc z domu. Po 10 minutach spaceru byłam na miejscu. Jak zawsze chłopaki z dróżyny fotbollowej zajmowali połowę miejsc na parkingu przy swoich samochodach machając mi na przywitanie.Lubię ich, ale są za bardzo.....zboczeni?
-Co tam Hass u ciebie? Dawno nie byłaś u nas na imprezie z bradztwa.-
-Umm nie miałam czasu Jake..Wiesz ostatnia klasa i muszę się trochę uczyć...Ale na pewno pojawię się na następnej.
-Mam nadzieje! Bez ciebie Imprezy  nie są imprezami, zwykłymi melanżami Hass.To co w piątek, u mnie w domu o 20 ?
-Oooh, przykro mi ale w ten piątek wyjeżdżam z przyjaciółmi na cały weekend..Więc nie mogę.
-To co powiesz na impreze jutro ? Czyli w czwartek, przed twoim wyjazdem Hassy,
-Umm..Oczywiście.A mogę jak zawsze zabrać znajomych?
-Jasne.Czym nas więcej tym lepiej.
=Okej, to do zobaczenia.
-Hass!Zaczekaj.
-Tak?
-Co to za nowy koleś ? Jak mu tam..Henry?
-Harry,debilu.Przeniósł się tutaj z rodzinnej miejscowości. Należy do naszej paczki. Jest bardzo fajny,miły, wyluzowany.Taki na naszym poziomie.-uśmiechnęłam się , by przekonać go do mojego zdania.
-Czyli Vip jak my ?-na jego twarz wkradł się wielki uśmiech.
-Nie lubię jak ktoś mnie tak nazywa Jake. To, że jesteśmy bardzo znani w naszej szkole, nie oznacza ,że jesteśmy lepsi od innych.
-Dobra,dobra Hass,Nie denerwuj się! Weź go ze sobą na impreze.Chętnie go poznam
-Okej.To do jutra..O 19 ?
-Pewka.Będę  waszą dwójkę oczekiwał.No to się trzymaj mała.
-Taaa.Pa!
Gdy byłam prawie pod salą wpadałam na Harrego.
-Matko.Przepraszam Cię.Nic ci się nie stało?
-Nie Hassy. Wszystko w porządku. O czym tak myślisz, hymm ?
-A o jutrzejszej imprezie...
-Imprezie? Robisz party?
-Nie,nie ja, tylko mój kolega,Właśnie miałam ci przekazać, że jesteś zaproszony.Pójdziesz ze mną??
-Oczywiście.A skąd ten koleś mnie zna ?
-Po prostu wieści po tej szkole szybko się rozchodzą..A ty od razu stałeś się członkiem naszej paczki..więc,jesteś teraz obiektem plotek..
-Aaaa.Mam nadziej, że nic złego o mnie nic nie usłyszałaś?
-Nie, oczywiście że nie.Samy pozytywy..
-Okej.
-Dobra idę na lekcję. Mam teraz francuski, a za2 godziny dwie lekcje biologi...Matko jak ja to przetrwam ?!
-Coś wymyślę Hassy.-na jego twarz wkradł się tajemniczy uśmiech.
-Mam się bać?
-Nie.To do zobaczenia za niedługo.
-Paaa
Właśnie siedziałam na połowie następnej lekcji.W moich dżinsowych rurkach zaczął wibrować telefon.
                 Jak kazał tak zrobiłam. Ledwo co mi udało się przemycić moją torebkę, ale nauczycielka była bardziej zajęta rozpisywaniem czegoś na tablicy. Gdy byłam już na parkingu, zobaczyła opierającego się o maskę Harrego.
-O co chodzi Styles?
-Znalazłem rozwiązanie twoich problemów z biologią.
-Tak ?Jakie?
-Proste:Wagary-na jego ustach pojawił się ogromy uśmiech.
                                                                                                                                              

-Dobra, twój uśmiech mnie przekonał do tego twojego 'genialnego'pomysłu. To gdzie jedziemy?
-W moje nowo odnalezione tajemnicze miejsce!
-Czyli?
-To będzie niespodzianka. Wsiadaj Has.-otworzył mi drzwi jak dżentelmen.Obszedł auto i zajął miejsce kierowcy.
-Harry powiedz gdzie chcesz jechać...proszę-zrobiłam maślane oczka, na co chłopak tylko pokręcił głową śmiejąc się-Nie, to nie.-udałam obrażoną.Chłopak ruszył z parkingu, włączając się do ruchu.
Gdy staliśmy na światłach, po 10 minutach drogi., chłopak położył swoją ręka na moim udzie.
-Hassyy..Proszę nie obrażaj się .
-Nie obraziłam się.-obróciłam się głową w jego stronę.
-To dlaczego się nie odzywasz?
-Po prostu nie mam nic do powiedzenia.
-Ohhh no dobra. Zabieram cię nad Tamizę, znalazłem tam bardzo ciekawe miejsce. Ciche, piękne i spokojne.
-Oooh! Uwielbiam tam chodzić, choć rzadko  to robię..Genialny pomysł Harry!.
-Miałem taką nadzieje, ze ci się spodoba-w jego policzkach pojawiły się przepiękne dołeczki.
-No to jesteśmy na miejscu. Będziemy musieli kawałek przejść się. Wygodniej by ci było gdybyś zostawiła torebkę w samochodzie..
-Jasne.-chłopak wyciągnął Jeszce koc z bagażnika.Będziemy się opalać, czy coś?
Po paru minutach spaceru , Harry zakrył mi oczy.
-Co ty robisz?-mówiłam śmiejąc się z poczynać chłopaka
-Po prostu chce, zeby to była niespodzianka. A teraz nie podglądaj i zaufaj mi.
-Dobrze panie Styles!.-znów wybuchałam śmiechem.
-No, jesteśmy na miejscu.
Chłopak zdjął ręcę z mojej twarzy, nadal stojąc za mna. Tu było przepięknie.Tylko tyle mogłam powiedzieć. Łąka wzdłóż której płynęła sławna Tamiza, a gdzie nigdzie jakaś ławeczka.
-Podoba ci się?
-Harry.. Tu jest przepięknie.-chłopak oparł swoją głową na moim zagłeni pomiędzy moją szyją a barkiem.
-Wiem, Hass.Daltego cię tu zabrałem..-Hazza po chwili ciszy zaczął rozkładać koc.To po to mu był...
-Pomogę ci.-zaproponowałm mu. Gdy skończyliśmy walnęłam się na koc, leżąc na plecach.Zamknęłam oczy, rozmyślając o wszystkim. O rodzinie, o szkole, o Syco Music..O Harrym... Nagle poczułam ciepły oddech otulający moją twarz.Otworzyłam oczy i zobaczyłam że Harry pochyla się nade mną.
-O czym myślisz?
-O wszystkim Harry, o wszystkim-te ostanie słowa dodał szeptem.
-Może opowiesz mi coś więcej o sobie?
-Ummm, a co chciałbyś wiedzieć?
-Wszystko- chłopak wyszczerzył , ukazując swoje białe ząbki.
-Na przykład?
-No nie wiem..-chłopak na chwilę się zamyślił-ulubiony kolor ? potrawa, dzień..
-Mam dwa ulubione kolory:fiolet i zieleń, uwielbiam jeść wszystko! no może oprócz ketchup'u,majonezu i rabarbaru! Ochydstwo!
-Hahah, też nie lubię majonezu.
-A moim ulubionym dniem jest piątek w roku szkolnym, a w wakacje poniedziałek !
-To jest inteligente myślenie.Lubię inteligentne dziewczyny.
-No to teraz ty! Ulubiony kolor,potrawa, dzień
-Pomaranczowy,Spaghetti, a dniem...myślę ,że sobota. Wiesz można się rozerwać i odpocząć trochę..
-Twoje hobby?
-Myślę, ze potrafię śpiewac...Tak zawsze powtarzała mi mama z siostrą..
-Serio? Prawie kazdy z naszej paczki potrafi śpiewać..Ja, Dan i El nie potrafimy..CoŻ mamy też swoje jedyne w rodzaju talenty!-wyszczerzyłam się do Styles'a.
-Na przykład Hassy ??
-No nie wiem, ja jestem przyszłą ekonomistką, Dan  jest tancerką, a El.. będzie kimś wielkim w przyszłości z jej figurą..
-Ty masz idealną figurę Hass.-Harry szybko zaczerwienił się , ponieważ zdał sobie sprawę co właśnie powiedział.
-eee Dzięki, Harry. To było miłe.
-Mówię prawdę.
-Heh, jesteś inny niż ci wszyscy kolesie z naszej szkoły.
-Inny? To znaczy ,że źle?
-Nie! Wręcz przeciwnie.Jesteś taki...idealny.
-Idealny?
-Masz wszystko, co kazdy chłopak chciałby mieć. Osobowość, piękne oczy, uśmiech, kręcone loczki, najpiękniejsze dołeczki na swiecie...Każda dziewczyna jest twoja.
-Każda?-zapytał się patrząc się raz w oczy a raz w na usta.
-Każdą...-Harry się nachylił.On chyba nie chciał..



Rozdział 4

-Bo...Ty...
-Bo ja ??
-Bo chce żebyś została dziedziczką Syco Music w dniu twoich osiemnastych urodziny..-powiedziała niepewnie spoglądając w moje oczy. Czy ona właśnie powiedziała że jestem milionerką?!
-Matko...Ciociu, ja nie wiem co ja mam powiedzieć..
-Nic, tylko po prostu zgódź się,
-Ale przecież ja nie jestem żadnym twoim dzieckiem... tylko dalszą rodziną..Myślę, że synowi twojego brata, to bardziej się należy...
-Nie, Hassy. On dostanie część swojego ojca, a ty dostaniesz moją. Traktuje cię jak własną córkę, której nigdy nie miałam. ..Chce żebyś to ty za jakieś 30 lat stała na czele Syco Music. Teraz, to ja będę tym kierowała, ale ty będziesz udziałowcem, ale będziesz dostawała  na konto wielkie wynagrodzeni, dzięki któremu nie będziesz musiała się martwić o pracę,gdy skończysz szkołę.  Nie będziesz musiała tak na prawd nic robić... Jedynie raz w miesiącu przyjść na spotkanie zarządu.. tylko tyle, kochanie.
Zakręciła mi się łza w oku. Kate traktowała mnie jak własną córkę.. Mówiła mi kiedyś, że była w ciąży, ale poroniła. A  pół roku temu rozwiodła się ze swoim mężem,który wyznał jej ,że ma nieślubnego syna.. Strasznie mi było jej żal.Nie mogłam jej odmówić. Chciałam spełnić jej marzenie.
-Dziękuje ci, naprawdę..Jesteś kochana...-wstałam od stolika i mocno ją przytuliłam-Kocham Cię ciociu.
-Ja ciebie też, słoneczko.
-Dobra , zamówmy jakieś danie, bo zaraz się rozkleje Kate!
-Ohh, oczywiście.Dobrze, to co bierzemy?- Wybrałyśmy zestaw dań i zaczęłyśmy obiad.
Po 2 godzinach spędzonych na rozmowach i śmiechach wróciłyśmy do domu. Była prawie 18.
Postanowiłam przygotować się do jutrzejszych zajęć, bo przecież później nie będę miała jak, bo Zayn z Styles'em przychodzą do mnie wieczorem.
Gdy byłam w połowie nauki, poczułam wibracje w mojej kieszeni.Miałam 2 nie odczytane wiadomości.
Jedna z nich była od Harrego.

Następna była od Zayn'a.


Mam nadziej, że Malik dotrzyma obietnicy.15 minut później usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybko zeszłam schodami na dół, następnie otwierając drzwi.
-Hejka Harry!-przywitałam loczka , lekkim przytuleniem.
-Mam nadziej, ze nie jestem za wcześnie ?
-Nie, przyszedłeś idealnie. To zapraszam.-wskazałam ręką, zachęcając by wszedł do środka.
-Zayn'a jeszcze nie ma ?-zapytał ściągając kurtkę.
-Nie, pewnie będzie za chwilę.. Chodźmy może do salonu.
-Okeyy-uśmiechnął się do mnie, następnie podążył krok za mną do pomieszczenia.
-Chcesz czegoś do picia ? Soku, herbaty, wody..?
-Umm.. poproszę soku.Jeśli to nie kłopot.
-Oczywiście.! To usiądź sobie na sofie, a ja naleje nam napoju.-chłopak lekko kiwnął głową, a ja udałam się do kuchni. Gdy nalewałam już do drugiej szklanki usłyszałam, że ktoś dzwoni do drzwi.
-Harry, otworzysz? To pewnie Zayn
-Yyy okej.
Po chwili usłyszałam jak chłopaki się witają.
-Siemka Styles-usłyszałam uradowany głos mulata.Zayn na serio się stara..
-Malik,chcesz też soku ?-krzyknęłam z kuchni, czekając na reakcje Zayn'a.
-Cześć Hass. Jasne.
-Okej, zaraz przyjdę do was.-Gdy napełniłam szklankę udałam się do salonu. Chłopaki właśnie dyskutowali na temat jakiegoś meczu.
-Proszę -podałam im szklanki i usadowiłam się obok nich na kanapie.
-Dobra, to co robi ? Mała partyjka Fify ?-zapytał pod ekscytowany mulat
-Ja w to już nie gram. Mam tego już dość. Zayn..Harry chętnie z tobą zagra.Prawda?
-Pewnie.Wiesz, tylko uprzedzam , ze nie jestem w tym aż taki dobry.
-Ohh zobaczymy Styles.Wiesz nie chwaląc się ja w tym jestem najlepszy! -wszyscy razem wybuchliśmy śmiechem.
-Dobra, gramy-powiedział Harry, po czym wraz z Malikiem zaczęli grę.
Po godzinnej grze wynik był 5-3 dla Styles'a.
-Harry, jesteś w tym dobry!
-Też to muszę przyznać-powiedział z podziwem Zayn
-Po prostu czasem grałem to z kumplami.. Ale nie zawsze wygrywałem..
-Ohh, nie udawaj. Jesteś mistrzem ! Szacun Harry.-pierwszy raz Zayn przybił przyjacielską piątkę z loczkiem. Awwww!
-Dobra, wystarczy tych okazywania uczuć . Może obejrzymy jeszcze jakiś film, chyba że się spieszycie do domy, czy coś..
-Nie, mam wolny wieczór. A ty Harry?
-Umm też.To co oglądamy ?
-Wybierzcie jakiś film, tylko nie jakiś fan fiction...
-Okej,okej Hass. Możesz zrobić nam popcorn ,a my z Harrym wybierzemy jakiś film z twojej telewizyjnej wyporzyczalni.
-Okej, to ja zaraz przyjdę.
Popcorn zrobiłam w około 5 minut, po czym wróciłam do chłopaków.
-Co wybraliście?
-Szybcy i wściekli"....6 ! Na pewno Ci się spodoba!-pod ekscytowany Hazza pokazał mi ich wybór.
-Fajnie,lubię takie filmy.Dobra włączaj to Malik.
-Już się robi.
Chłopak włączył;play' i zaczęliśmy oglądać. Gdy fil się skończył było parę minut przed północą.
-Umm chłopaki , jeśli chce to możecie zostać na noc..
-Nie, dzięki. Muszę wracać do domu Hass. A ty Harry?
-Ja  też chyba powinienem...Umm .. Zayn jeśli chcesz to cię odwiozę do domu.
-Ohh, dzięki stary! Dobra to my się zbieramy to do jutra Noney! -mulat przytulił mnie na pożegnanie , po czym wyszedł z domu.
-To do zobaczenia.Dzięki za wspaniały wieczór Hass-Harry pocałował mnie w policzek-Dobranoc.
-Dobranoc Harreh.
Gdy chłopak wyszedł, postanowiłam wziąć prysznic i położyć się spać. Ten wieczór był jednym z najlepszych.Już nie mogę się doczekać jutra!

czwartek, 21 listopada 2013

Rozdział 3

Następnego dnia wstałam o 7:10, ponieważ do szkoły miałam na 8:00. Zrobiłam poranną toaletą, zjadłam śniadanie wraz z moją ciocią, która pierwszy raz w tym miesiącu jest na nim obecna..Dziwne
-Hassy o której dziś kończysz?- zapytała ubierając swój płaszcz
-O.. 15, a coś się stało, że pytasz ?
-Nie,nie.Tylko pomyślałam, ze mogłybyśmy wybrać się na wspólny obiad. Co  otym myślisz ?
-Brzmi wspaniale! To gdzie się spotkamy ?-
-Przyjadę po ciebie po zajęciach, będę o 15 na parkingu. Dobra, teraz chodź odwiozę Cie do szkoły.
-Okej-odpowiedziałm zabierając torebkę z komody.
W 10 minutach dojechałyśmy pod szkołe, po czym ciocia wysadziła mnie na parkingu i odjechała .
Przy głównym wejściu czekała na mnie El z Lou.
-Hejka zakochańcy- przywitałam ich, po czym Lou 'przywalił' mi  swoim plecakiem- No co ?-zapytałam z uśmiechem
-Siemanko Hassona!-powiedział z sarkazmem Louis, za co oberwał od mnie ręką w głowę.
-Auć!
-Nauczysz się używać mojego normalnego imienia !
-Okej,okej uspokójcie się.- roześmiana Elenaor przerwała nam 'kłótnię"-
-No oczywiście..Dobra wch..- nie zdążyłam dokończyć, ponieważ wielkie ręce zakryły mi oczy.
-Zgadnij kto to-wyszeptał mi do ucha ..Harry.
-Umm... Zapewne nie jaki pan HarryStyles-powiedziałm mu śmiejąc się z niego. Chłopak zdjął swoje ręce, a następnie przywitał się ze mną buziakiem w policzek. El wraz z Lou patrzyli na nas, jak na jakiś obcych.
-Siemka Lou, cześć El-Styles przywita się uściskiem z przyjacielem.
-To co wchodzimy ?-zapytała El, na co odpwoiedziałam jej kiwnięciem głową. Szłyśmy razem z przodu, a za nami dyskutujący Lou z Hazzą.
Gdy byliśmy na korytarzu zobaczyłam , że Zayn wraz z Perrie siedzą na schodach.
-Hejjj-przywitałam się z dwójką, ściskając ich.
-Co tak wcześnie dziś Malik- Lou musiał oczywiście wygłosić swoje poglądy
-Miałem pobudke zwaną 'moja siostra jest jebnięta'-powiedział zażenowany Malik
-Ooo mój biedaczej- złapałam za jego policzki lekko je ciągnąc, następnie dałam mu całusa w policzek
-Nooo teraz to mi już przeszła złość na moją siostre! Zawsze mi Hass poprawisz humor!-powiedział zadowolony mulat
-Dobra Lou my z Pezz idziemy na matematyke, to do zobaczenia na wielkiej przerwie w stołówce ludzie!- wykrzyczała El odchodząc wraz z Perrie,
-No a my teraz razem w 4 mamy francuski! No zbieramy się, zbieramy! Jeszce bym przez was opuścił jakże przepiękny przedmiot!-Lou..walnięty Tomlinson.Powinni go leczyć.
-Oczywiście ..-wraz z chłopakami udaliśmy się do sali. Zajęliśmy mjesca na końcu. Obok mnie jak zawsze siedział Zayn, przed nami Lou, a obok niego Styles. Gdy dotarło do niego że siedzą oboku Malik'a zrobił się smutnu... Znowu to pytanie nasuwa mi się do głowy : O co tu chodzi ?
-Dobrze kochani, zaczynamy nowy temat...-bla bla bla. Przez całe 45 minut Harry obracał cały czas się do tyłu, a jak nie on to Lou.Oni są ..walnięci ?
Wychodząc z klasy Lou porwał gdzieś Styles'a. Malik miał teraz inne zajęcia więc poszedł szukać swojej klasy. Pożegnaliśmy się, a następnie rozeszliśmy w różne strony.Idąc w kierunku sali napotkałam Carly.
-cześć Noney!- objęłyśmy się na przywitanie
-Co tam Carls?
-A okej, wiesz musze ci o czymś powiedzieć!-dziewczyna była bardzo podekscytowana
-No mów.
-Wczoraj wracam do domu. Moi rodzice wyjątkowo są obecni juz po 16 i....
-I ???
-Dali mi kluczyki do domku letniskiego pod Londynem ! Rozumiesz ?! Jedziemy na weekend  nad jezioro!
-O fajnie, zazdroszczę Ci. Też bym teraz gdzieś wyjechała odpocząc..
-Nie rozumiesz ? Nasza paczka jedzie nad jezioro Hass. Rodzice powiedzieli , ze  powiniśmy , oczywiście  ja i moi przyjaciele, wyjechać na weekend odpocząć od szkoły! Nie ma odmowy !
-Yyy.. No nie wiem Carly..
-Hassy..prosze. Zayn Pezz,Elie , Niaall, Dan i Liam jadą. Musze jeszce zapytać Elenaor, Lou i Harrego.. Prosze zgódź się-mówiła błagalnia Carls
-No dobra..
-Aaa! Kocham cię, kooocham siostro!-rzuciła się na mnie dziewczyna
-Dobra,dobra.. uspokój się. A teraz puść bo mnie udusisz.-dziewczyna szybko oderwał się ode mnie.
-Dobra a teraz chodźmy na leckje, bo nie chce mieć spóźienia.-powiedział, następnie kierujać sie z dziewczyną do sali.
Wreszcie nadeszedł czas wielkiej przerwy. Jak codzień mamy 25 minut dla siebie. Kocham tych ludzi, którzy to wymyślili!
Wszyscy już czekali na mnie i Carls przy 'naszym' stoliku. 
-Hass...- jednocześnie Zayn i Harry wskazali obok sibie wolne miejsca. I co ja teraz miałam zrobić ?!
Wszyscy patrzyli sie na mnie a raz na chłopaków.
-Umm..Zająłem ci miejsce Hassy- wyrwał się Harry, który pomógł mi w podjęciu decyzji.
-Dzięki-z uśmiechem na twarzy podziękowałam mu, następnie siadłam obok niego.Widziałam, ze Zayn był trochę poirytowany.
-A! Właśnie miałam się zapytać was, czyli Ciebie Elenaor, Lou i Harrego, czy nie chcielibyście pojechać z nami w ten weekend nad jezioro po za Londynem?-zapytał Carly
-Świeny pomysł! Co o tym myślisz El-Lou zadał pytanie swojej dziewczynie
-Też tak myślę. Moi rodzice na pewno się zgodzą.- powiedziała pewnie Calder
-A ty Harry ? Jedziesz z nami ?- zapytała Carls
-Umm . nie wiem. Chyba nie wypada, znamy sie bardzo krótko..-Harry rozważał nad odpowiedzią
-Ohh Styles ! Nie marudź , tylko się zgódź.! Będzie fajnie, zobaczysz.- próbował go namówić Tomlinson
-Nie wiem na serio..- powiedział Harry spoglądając na mnie
-Jedź Hazz. To,że nie znamy sie strasznie długo nie wyklucza, ze powinienieś jechać z nami. Jesteś naszym nowym kumplem. Bardziej się poznamy..Jedż.-powiedziałam Harremu, który się uśmiecnął do mnie.
-Okej, jadę-Tomlinson rzuciał się na Styles'a , kóry byl bardzo zaskoczony tą sytuacją
-Lou, gnieciesz mi...-wszyscy popatrzyli na tą dwójkę. Lou przypadkowo nacisnął ręką na krocze Harreg'o. Tomlinson spali buraka szybko z niego schodząć, siadając obok El, która nie mogła wytrzymać ze smiechu.
-Dobra uspokójcie się!-powiedziała poważnie Ellie.
-No to kiedy wyjeżdżamy ?- zapytał Niall
-Myślałam,żeby wyjechać od razu po lekcjach, tak żeby dojechac tam przed wieczorem..-Carls zaproponowała nam swoja propozycje
-Mi to dopowida.
- Mi też-powiedział Zayn puszczając mi oczko.
-Dobra nam szystkim to pasuje-odpowiedział za wszystkich Liam.
-No to jedziemy w ten piątek ?- Pezz włączyła się do kenwersacji
-Tak. Macie wolny czas ?-Wszyscy odpowiedzieliśmy jej skinieniem głowyna na 'tak'.
-Dobra ja idę do szafki po książki. To do zobaczenia jutro! -powiedział wstając od stolika
-Dlaczego jutro ?- zapytał Zayn
-Od razu po szkole jadę na obiad z ciocią, więć się już dzisiaj chyba nie spotkamy..-uśmiechnęlam się do niego przyjaźnie.
-Aaa , rozumiem. Myślałem, że dzisiaj pójdziemy do kina , czy coś, jak co tydzień..-powiedział Zayn, któremu bardzo zależało na tym spotkaniu ?
-To możesz przyjść wieczorem do mnie,
-Okej, to będę przed 19 ?
-Pasuje mi. To do zobaczenia kochani!
Pożegnałam się z grupą przyjaciół.
Trzy lekcje zleciały bardzo szybko. Właśnie siedże na murku parkingowym czekając na ciocię. Z daleka widze jak Harry opuszcza budynek szkoły. Gdy mnie zauwarzyć pomachł mi i zaczął iśc w moim kierunku.
-Skończyłeś już lekcje ?- 
-Taaak. Jakos przetrwałem te dwie historie,heh- zaczeliśmy się razem śmiać.-A twoja ciotka jeszce nie przyjechała ?
-Zaraz będzie, pisała że jest już nie daleko.
-Aaa rozumiem.Yyy Hassy ty i Zayn zaczeliście się spotykać ?
-Nie, Harry. Tylko chodzimy czasem razem do kina.Jako PRZYJACIELE.
-Okej.okej... Myślisz, że powinienem jechać z wami nad te jezioro ?
-Oczywiście ! Harry jesteś jednym z nas, naszym przyjacielem! Jedziesz, rozumiesz ?
-Ruzumiem Hass.



-No jedynym problemem może być domek.Są trzy domki,  w każdym ma być po 4 osoby.Więc , jeśli chesz możesz być ze mną w domku.. i z jeszce jedną dwójką. Co ty na to ? Będzie ci raźniej.
-Okej. Trzymam Cię za słowo Hass.
-Dobra Harry moja ciocia przyjechała. To ja ..lecę..-
-To do zobaczenia- pocałował mnie w policzek.
-Harry..
-Tak ?
-Jeśli chcesz to możesz przyjść też dziś do mnie. Będzie fajnie. Zayn na pewno się ucieszy, że będzie mógł zagrać na mojej konsoli z kimś .
-Jasne. Przyjdę na 100%. 
-No to super. Mam nadziej , że pamiętasz adres
-Pamiętam.
-Dobra to bądź tak koło 19. Będę czekała. Paa
-Paa....
Wsiadam do samochodu cioci, po czym odjechałyśmy z terenu szkoły.
Po 15 minutach drogi dojechaliśmy do restauracjii.
W środku zajełyśmy zarezerowany stolik.
-Hassy, mam dla ciebie ważną wiadomość.-powiedziała zdenerwowana Kate
-Tak ciociu ?-byłam się co chciała mi przekazać.
-Bo... Ty..
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeśli czytasz = komentarz



To jest mój nowy TT. Specjalnie stworzony, żebyście mogli być powidamiani o nowych rodziałach i itp. https://twitter.com/HassHope

Rozdział 2

-Więc ?
-Um.. Oczywiście!
Razem poszliśmy w kierunku samochodu chłopaka.Chciałam już otworzyć drzwi do auta, jednak chłopak ubiegł mnie pokazując że  mogę teraz wsiąść.
-Dzięki-odpowiedziałam mu z uśmiechem na twarzy.
Po paru minutach ciszy, chłopak przerwał ją pytając gdzie ma jechać.
-Mieszkam na Green SHasen.
-Okej, wiem gdzie to jest- odpowiedział uprzejmie.-Yy Hass, Zayn to twój.. chłopak ?-zapytał niepewnie.
-Co? Nie! On nie jest moim chłopakiem, to po prostu...najlepszy przyjaciel. Ze wszystkich z nim najlepiej mi się gada. Tylko tyle..
-Rozumiem- na jego policzkach pojawiły się przepiękne dołeczki. AWW!
-Mogę wiedzieć, dlaczego tak pomyślałeś??- zapytałam obracając się przodem do niego.
-Tak tylko.. Po prostu wyglądaliście jak para.....
-Ahhh. No to  teraz wiesz, że nie jesteśmy razem.- przez chwilę patrzyliśmy sobie w oczy.
-Pewnie.-powiedział szeptem nie odrywając ode mnie wzroku. Dobrze, że staliśmy na poboczu. Właśnie, jesteśmy już na miejscu !
-Umm Harry..
-Tak ?
-Tutaj mieszkam-powiedziałam ze śmiechem na twarzy- dzięki za podwózkę.No to.. do jutra!-powiedziałam odpinając pas.
-Do zobaczenia Hassy.-wysiadłam z samochodu machając na pożegnanie.
Dochodząc do furtki willi mojej ciotki usłyszałam za sobą głos loczka.
-Hass.. mam małą prośbę..- powiedział stając na przeciwko mnie
-Tak ?
-Mógłbym dostać twój numer telefonu ?- zapytał z nadzieją
-Yyy Jasne, oczywiście ! To daj mi swój telefon to ci go zapiszę.-Chłopak wyciągnął z kurki Iphon'a, po czym wystukałam swój numer telefonu.-
Proszę.
-Dzięki, to.. ja będę leciał. To do jutra- podszedł do mnie całując mnie w policzek.Czy on właśnie mnie pocałował w policzek?! Twarz chłopaka przybrała różowe kolory, po czym szybko ruszył w kierunku samochodu.
Chłopak zniknął z widoku odjeżdżając swoim samochodem. Po chwili gdy przytomniałam weszłam do domu. Jak zwykle cioci nie ma w domu.Postanowiłam, że zamówię sobie pizze na obiad, bo przecież kochana Hass nie umie gotować. Taa.. trzeba będzie na tym popracować, bo za niedługo będę wyglądać jak dwudrzwiowa szafa, jeśli będę
tyle jadła tych fast foodów.
4 godziny później.;
Skończyłam odrabiać zadania i się uczyć więc postanowiłam wejść na Twitter'a. Odkąd mieszkam z moją SŁAWNĄ i  bardzo poważaną ciotką mam bardzo dużo followersów. Za niedługo będzie ich 1mnl! Matko..
Moje rozmyślenia przerwał dźwięk nadchodzącego sms. Numer był nieznany.


Po tej jakże długiej konwersacji z Harrym, zadzwoniłam do mamy by weszła na Skype'a. Gadałyśmy aż do 23. Tęsknie za rodzicami i rodzeństwem, ale spotykamy się co 2 tygodnie, więc nawet często widujemy się na taką dużą odległość.
Gdy skończyłam brać prysznic poszłam się przebrać w niebieski szorty i i biały podkoszulek na ramiączkach, po czym położyłam się na łóżku. Po 2 minutach mój telefon zaczął  wibrować. To był sms od Harrego.
Zasnęłam po 10 minutach. Nawet nie chce myśleć co będzie jutro. Czuje , że coś się wydarzy....

środa, 20 listopada 2013

#Twitter

Jeśli ktoś chciałby być infrormowany o nowych rozdział to prosze napisać na tt-
https://twitter.com/HassHope

Rozdział 1

Dzień zaczełam jak zawsze w ciągu tygodnia szkolnego.! Wstaje, biorę prysznic, myję zęby, ubieram się i schodzę na śniadanie. Na dole jak zawsze nie ma nikogo. Moja ciocia Kate pracuje całymi dniami, więc mam wolną chatę.! Po śniadaniu jak co poniedziałek wstąpiłam po Zayn'a , który po ostrym weekendzie nie może zawsze wstać. Dzisiaj miałam jakieś szczeście bo udało mi się go postawić do pionu w 15 minut !. Razem w szkole byliśmy przed 9:00. Mamy jeszcze 5 minut przed rozpoczęcie 1 lekcji. Przed salą czekała na nas Carly i Elenaor. Mamy z nimi tylko angielski, reszta paczki ma swoje zajęcia.
-Hejka Hass- pierwza z dziewczyn przytula mnie, dodając- coś dzisaj wcześniej się wyrobiliści- razem w 3 wybuchliśmy ze śmiechu, czego za bardzo nie rozumiał ledwo co przytomy Zayn. Taa
-Wiecie, mój wujek mówił, że będziemy mieć nowego kolege na angielskim-pusciła mi oczką El-Mam nadzieje, że nie będzie jakimś nudziarzem..-westchnęła El,
-Elenaor ty masz Lou !-skarciłam ją wzrokiem, po czym razem wybuchliśmy śmiechem.
-Wiem, wiem . Ale myślię o tobie, powinnaś być mi wdzieczna - powiedziała z uśmiechem na twrzy
-Dobra koniec tych babskich pogaduszek i chodźmy na lekcje-powiedział troche zirytowany Zayn. Co mu się stało ?
-Okej, chodźmy..-powiedziałam po czym razem weszliśmy do klasy i zajęliśmy nasze ławki na końcu klasy.
Po 10 minutach do klasy wpadł spóźniony chłopak. Miał brązowe loki, był ubrany w markowe ciuchy..
Po chwilii podziwiania jego idealnej sylwetki, jego tęczówki  napotkały moje. Miał zieleone, piękne oczy..Gdy tak na siebie spoglądaliśmy, Zayn dźgnął mnie w żebra, po czym obudziłam się z transu.Nieznajomy uśmiechnął się do mnie , następnie kierując się w moją stroną. Fala gorąca uderzyłe we mnie.
Cgłopak usadowił się obok mnie, gdzie była wolna ławka. Czułam jego wzrok na sobie, choć tego nie widziałam. El wraz z Carl puściły mi oczko. O co im do cholery chodzi ?!
-Dobrze, to jest nasz nowy uczeń, Harry Styles. Mam nadzieje, że się szybko zadomowi.No to wracamy do czytania fragmentu..-powiedziała nauczycielka po czym zasiadła za biurkiem.
Chłopak, który mnie zaczarował miał na imię Harry... Pieknie, jak jakiś bóg. Czuję,że na mojej twarzy pojawiły się wypieki. Szybko powróciłam do czytania danego fragmetu, spoglądając ostani raz na Harrego. Znów nasze oczy się spotkały. Tym razem odwzajemniłam uśmiech.
Po 45 minutach męki zadzwonił dzwonek.
Wraz z El i Carl oraz Zaynem udaliśmy się na stołówke, gdzie codziennie wszyscy razem się spotykamy.
Wchodząć do pomnieszczenia zauwazyłam siedzące prz stoliku Dan, Ellie, Liam'a oraz Pezz. Lou i Nialla jeszcze nie było.. Ciekawe co przeskrobali.
-Hej-powiedziałam do grupki przyjaciół.
-Hey-odpowiedzieli chórem.
-Gdzie jest Lou i Niall ?- zapytałam, siadając obok Ellie
-Umm, poszli coś załatwić.-odpowiedział niepewnie Pezz
-Ahaaa- po chwilii w głównych drzwiach wyłonili się Lou, Niall....i Harry. Znów posłał mi przepiękny uśmiech. Zay, który siedział obok mnie nie wiedział o co chodzi.
-Hejka laski!-przywitał się jak zawsze uradowany Louis
-Przedstawiamy wam nowego kolege! Harry Styles. Harry a to nasza paczka-wskazał rękoma na naszą grupkę
-Yy Hej. Jestem Harry-uśmiechnął się przyjaźnie do nas
-No to tak ! To jest El, moja dziewczyna-skazał na brunetkę- to Liam, jego dziewczyna Dan, Pezz,  Carly, Ellie..-przerwał mu Zayn
-Hass i Zayn-powiedział obejmując mnie ramieniem z dziwnym uśmieszkiem na twarzy. Mina styles'a zrzedła.. O co tu chodzi ?
-Siadaj, jest dużo miejsc-powiedziałam do niego zachęcająco. Chłopak usiadł naprzeciwko Zayn'a.
-Skąd przyjechałeś ? - zapytał mulat
-Umm. z Holmes Chap..- nie dokończył, gdyż nie jaki Malik mu przerwał
- A byłem tam.- powiedział, po czym pocałował mnie w policzek i spytał co chce do jedzenia. T o nie jest mój kumpel Zayn! Co się z nim stało ?!
-Weź mi jakieś frytki i colę.-odpowiedziałam trochę zażenowana
-Okej, zaraz wracam Hass- 
- Umm Harry , sam tu mieszkasz czy z rodziną ?-zapytał Liam
-Sam. Mam własne mieszkani-powiedzial z uśmiechem na twarzy lokers.
-Hass, mam małą prośbę, nie dałabyś mi dopisać matmy ?- przerwał nam rozmowę Nialler, który jak zawsze nie ma zadania!
-Oczywiście Nialll. Ale następnym razem ty zrobisz mi zadanie z muzyki. Umowa stoi ?-spytałam 
-Jasnę! Takie coś to ja lubie! Dobra, a teraz dawaj zeszyt , bo zaraz mam matme-podałam blondynowi mój zeszyt, po czym zauwazyłam że Zayn zbliża się z frytkami, colą i dla sebie jakimś zestawem
-Proszę-
-Dzięki Malik.-uśmiechnęłam się do niego szeroko, po czym zaczełam jeść.
Podczas posiłku lepiej poznaliśmy Harrego, który bardzo dużo opowiadał o sobie. Nawet multa go zaakceptował.
-Dobra, ja spadam na lekcje. Do zobaczenia po szkole ludzie!-powiedziała  wychodząć ze stołówki.
5 godzin później
Wychodzę przed szkołe gdzie czeka na mnie Ellie.
-Gdzie reszta ?- zapytałam rozglądając się za przyjaciółómi
-Zayn ma jeszce 2 h, Lou wraz z El poszli na kawę,Liam, Dan i Carly mają jeszce 1h.-odpowiedziała moja 'siostra'
Właśnie miałam jej coś odpowiedzieć, lecz głos za mna mi przerwał
-Hejka dziewczyny- powiedział radośnie Harry- Umm skończyłyście już ?-zapytał stoją obok mnie
-Tak. Własnie wracamy do domu.-odpowiedział Ellie- O mój tata.. Co on tu robi ?
-Chyba po ciebie przyjechła El, głuptasie-powiedział śmiejąc się z niej, po czym do mnie dołączył Hazz
-Okey, to ja spadam. Do zobaczenia!
-Paa-odpowiedzieliśmy jej razem z Harrym.
Przez chwilę staliśmy w ciszy.Postanowiłam ja przerwyać
-Dobra.. to ja spadam. To do jutra Harry .-powiedziałm mu , po czym zaczełam iśc do domu.
--umm.,, Hassy, zaczekaj !-obróciłam się na piecie, czekając na jego reakcję
-Mogę cię odwieźć, jeśli nie masz nic przeciwko...-powiedział niepwenie, bojąc się mojej odpowiedzi.
-Masz samochód.?
-Tak, tam stoi.-powiedział z uśmiecham na twarzy wskazując na czarnego Land Rover'a.
Sczenka mi opadał. Jak taki chłopak, może mieć włane auto.. Chyba że jego rodzice byli dzinia.
-Więc ?-zapytał pewniej
  



Bohaterowie.

                                                Głowni bohaterowie opowiadania :

♥ Hassy 'Dream' ~
                                        głowna bohaterka uczennica liceum. Jest jedną z najbardziej rozpoznawanych dziewczyn    
 w szkole(każdy marzy by byc w jej przyjacielem/chłopakiem). Jej najlepszymi przyjaciółkami są: Ellie Gold & Carly Jeason. Wraz z nimi i  Zayn'em Malik, Liam'em Payn, Louis'em Tomlinson, Niall'em Horan, Elenaor Calder, Daniell Peazer i Perrie Edwards tworzą wspaniałą grupę przyjaciół.  Jest miła, zabawna i szlona, co czasami jest przyczyną jej problemów. Na razie nie ma chłopaka.
Mieszka wraz z ciotką, poniweaż 2 lata temu przeprowadziła się z rodzinnego miasta do Londynu, by zacząć naukę w najlepszej szkole. Jej ciocia jest szefową Syco Music- dzięki czemu w przyszłości pomoże swoim przyjaciołom.






♥ Harry Styles-                                chłopak, który przeprowadził się z rodzinnej                                        
  miejscowości do Londynu, by zacząć naukę w liceum. Zamieszkuje sam swoje własne mieszkanie, które zakupili mu rodzice.
Jest normalnym chłopakiem , który traktuje z szacunkiem dziewczyny.Podczas pierwszego dnia w nowej szkole Hassy zawraca mu w głowie. Znajdzie się w wielkiej paczce Hass.






♥Zayn Malik-ulubieniec Hass. Najbardziej z dziewczyn dogaduje się z 'Dream'. Nie ma dziewczyny, lecz liczy że w kiedyś między nim a Hass coś zaiskrzy. Po pewnym czasie chłopak zakocha się...
♥Niall Horan- chłopak,któremu podaba się Ellie, przyjaciółka Hass. Jest utalentowany muzycznie tak jak pozostała 4 ( Harry,Zayn,Lima,Lou,)
♥Liam Payn- spokojny chłopak, jego dziewczyną Jest Danielle.
♥ Louis Tomlinson- przyszły przyjaciel Harrego. Chodzi z Elenaor.Wraz z Zayne'm robią kawały Hass.
♥Ellie Gold-                                                      jest bardzo miłą osobą, której rodzice są włascicelami firmy                                                                           modowej. Hass i Carly są jak jej siostry.
                W przyszłości zamierza zostać wokalistką.







♥ Carly Jeason-          była pierwszą prawdziwą przyjaciółką Hass, po przeprowadzce do Londynu. Jej chłopakiem jest Tom. Jej pasją jest śpiewanie i tworzenie tekstów piosenek.