sobota, 23 listopada 2013

Rozdział 6

On chyba nie chciał ..O nie ! Nie mogę..
-Harry, masz przy sobie telefon, bo ja zostawiłam w twoim samochodzie.. I wiesz chciałabym wiedzieć, która jest godzina....-chłopak lekko się speszył i zaczął przeszukiwać swoje kieszeni.Po chwili wyciągnął swój telefon, mówiąc że jest dopiero 14.
-Umm to może się zbieramy ? Właśnie byśmy kończyli lekcje...
-Jasne, jeśli chcesz. To chodź-Hazza wstał podając mi rękę.
-Dzięki.
Mina Harrego mówiła sama za siebie. Chłopak był zaskoczony moją reakcją, ale także był smutny.
-To co odwieziesz mnie do domy ?- zapytałam z uśmiechem na twarzy by chociaż trochę polepszyć atmosferę.
-Oczywiście.Mam nadziej, ze ci się podobały wagary - Hazza też się trochę rozluźnił, bo przez całą drogę do samochodu opowiadał mi jakieś kawały.
-Do..bra, prze...stań,.... bo ...zaraz spodnie mi...... przemo..kną!-powiedziałam ledwo łapiąc oddech.
-No dobra. Nie chce mieć ubrudzonego fotel! To jest mój skarb!- dźgnęłam lekko chłopaka w żebra, na co zaczął udawać , ze mu złamał jakąś kość.
-Wiesz, ze zostałem w tej chwili inwalidem?
-Inwalidem? Dźgnęłam cię lekko w żebra, a ty mi wymyślasz , ze złamał mi jakąś dziwną kość! Jesteś walnięty Harold!
-Harold?-o nieee! Na jego ustach pojawił się tajemniczy uśmiech. Harry złapał mnie szybko pod kolanami i podniósł mnie niosą na rękach
-Co ty robisz, głupku?-nie mogłam opanować śmiechu
-Nie na widzę, gdy ktoś mówi do mnie Harold! A teraz będzie za to kara!.hahaha
-Co ty chcesz zrobić!-bałam się co ten debil mógł wymyślić
-Może mała kąpiel w Tamizie?
-Nieee!Proszę, nie! Zrobię wszystko, tylko nie to!
-Wszystko?
-Tak, zrobię wszystko!
-No to  pocałuj mnie..Oczywiście w policzek.
-Ohhh...No dobra.Ale na pewno mnie nie wrzucisz?
-Przysięgam. To co ?
-Oh, no dobra.-pocałowałam chłopaka w policzek.
-No to teraz idziemy do samochodu.-Styles nie przestał mnie nieść na rękach.
Gdy byliśmy pod samochodem zeskoczyłem z jego rąk i stanęłam obok niego, gdy ten otwierał samochód.
-Wiesz o tym, że mogłam tu dojść, na własnych nogach?
-Wiem.
-To dlaczego...A nieważne, nie musiałam chociaż się męczyć- zaśmiałam się.
-No to zapraszam panią do środka.-otwarł mi drzwi . Gdy wsiadłam do samochodu , zapięłam od razu pasy. Harry po chwili do mnie dołączył.
-Do domu, tak?
-Jasne.
Wyjęłam z moje torebki telefon. Miałam nieodebrane 14 połączeń od Zayn'a...5 od Ellie i Carls, a także 2 od Lou.Ooops! Zapomnieliśmy im przekazać, że jedziemy na wagary..O matko, jeszcze nie przeczytane wiadomości od Zayn'a
-Kto to ?
-Umm Zayn. Martwi się..
-Aaa.
-Zapomnieliśmy po informować naszych przyjaciół że zwiewamy ze szkoły..
-Heh, waśnie widzę 7 nieodebranych połączeń od Lou...Chyba się o nas martwili..
-Współczuje nam jutro..
-Wykład o tym jak się bardzo zamartwiali ?
-Na 100 %.-razem z Styles'e, wybuchliśmy śmiechem.
-A jak tam twój obiad z ciocią?
-Yyy dobrze, bardzo dobrzeee.
-Tak? To świetnie. Wiele słyszałem o jej wytwórni. Jest jedną z najlepszych na świecie..
-Yep,
-Pewnie znasz wiele sławnych gwiazd?
-Tak,chodzę na te różne bankiety z ciocią..
-Twoja ciocia jest wspaniała, dając młodym utalentowanym szansę w show biznesie..Nie zna ich dobrze, ale im ufa i tworzy z nich wielkie gwiazdy podpisując z nimi kontrakty.
-Tak to co robi jest wspaniałe. Ale to dzięki też fanom stają się.. popularni.
-Chciałbym w przyszłości też tak spróbować..
-Twoje marzenie?
-Po części tak, to jest moją pasją.. Śpiew jest moim życiem
-Ooo. To było ..piękne Harry.
-Dzięki..Jesteśmy już na miejscu.
-Ohh.Dzięki za podwózek. Mam nadziej, ze jutro idziemy na tą imprezę?
-Obiecałem Ci, więc idziemy.-posłał mi szczery uśmiech.
-No to do jutra...
-Do jutra Hass....
Tym razem to ja go pocałowałam w policzek. Był tak samo zaskoczony jak ja.
-Do zobaczenia Harreh!- wysiadłam z samochodu przyjaciela i ruszyłam w kierunku domu.
Otwierając drzwi spojrzałam ostatni raz w kierunku Harraego. Siedział w samochodzie i patrzył się na mnie.Pomachałam mu  i weszłam do domu.Pierwszy raz chłopak zabrał mnie w .. tak romantyczne miejsce ? On jest idealny..zbyt idealny.
Od razu poleciałam na górę, rzucając się na łóżko. Postanowiła przespać resztę dnia..
6 godzin później.
Ktoś zaczął mną trząść. Kto śmie przerywać mój piękny sen ?!
-Hass, obudź się słońce.
-Ooo Kate. Coś się stało?-zapytałam siadając na łóżko, przecierając oczy.
-Umm Louis przyszedł z jakimś chłopakiem w loczkach..
-Z Harrym ?
-Tak. ...tak chyba ma na imię, nie pamiętam.
-Okej, to zawołaj tu ich, dobrze?
-Dobrze słońce.
Powiedziała po czym opuściła mój pokój.
Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi.
-Prooszę!
-Siemanko Hass!-Jak zawsze uradowany Lou.
-Hej-powiedział Harry, który wraz z Lou zajęli miejsca na moim ogromnym łóżku.
-Wiesz, jak się o ciebie Zayn martwił? Myślałem, ze zaraz wezwie policje. hahah .. na serio-nie mógł opanować śmiechu
-Ohh przecież on też chodził na wagary, i ja się o niego nie bałam.
-Hassy, wiesz jaki mieliśmy z Niallerem z niego ubaw ?Szkoda, że tego nie nagraliśmy!-Lou tarzał się ze śmiechu na moim łózku.Popatrzyliśmy na siebie z Harrym jednocześnie.
-Mogę wiedzieć, dlaczego złożyliście mi nie zapowiedzianą wizytę i przerwaliście mój piękny sen...
-O kim śniłaś? O naszym przepięknym Haroldziku ?-zapytał jak małe dziecko Tomlinson.
-Nie, o tobie idioto-powiedziałam z sarkazmem do Lou.-Więc co się stało ?Hym?
-A nudziło się nam..El spędza czas z rodziną..Nailler poszedł z Ellie do kina. więc Harry też się nudził i postanowiliśmy Cię odwiedzić! Cieszysz się?
-Taa... Oczywiście-znów położyłam się do łózka.
-Ej, Hassy bo te pokoje nad jeziorem są 4 osobowe, tak?
-Yep
-To może ja z El i ty razem z Harrym moglibyśmy zając wspólnie jeden domek, co ty na to ?
-Wspaniale. A na miejsce jedziemy dwoma samochodami?
-Nie, wynająłem mini autobus dla naszej 12! Supcio, nie ?-lou był strasznie pod ekscytowany, tym że będzie mógł prowadzić mini autobus.Matko..z kim ja się zadaje?!
-Dobra Lou uspokój się-Harry próbował uciszyć przyjaciela.
-No ale wiecie, będzie zajebiście !
-Tak, w tym mogę ci przyznać rację Lou-powiedziałam śmiejąc się z Tomlinsona
-To co robimy?
-Nie wiem, co chcecie...
-Wiesz, że jutro nie ma Vans'a w szkole?
-Na serio? Czyli, że nie mam 2 ostatnich matm! Yeaaah!
-Oh Hass, uspokój się...
-Czyli jutro kończę o 11! Uwielbiam Vans'a!
-Dobra, pierwszy raz w życiu powiedziałaś, ze uwielbiasz jakiegoś nauczyciela.Muszę to sobie gdzieś zapisać.
-Zamknij się Lou!-chłopak oberwał ode mnie poduszką.
-Okej., będę spokojny!.Mogę poodpisywać twoim followersom na TT ?Proooszę.Oni mnie tak bardzo lubią Hassy
-No okej, ale bez żadnych głupich odpowiedzi.
-Masz to jak w banku! No dawaj mi to cudeńko!>
-Prooszę..Idiota-razem z Harrym zaczęliśmy śmiać się z Tomlinsona
-Umm o której mam jutro po ciebie przyjechać ?
-Yyy przyjedź o 18:30,okej?
-Pasuje mi..Hassy ?
-TaK?
-A w ogóle kto to jest dla ciebie ten, chłopak który nas zaprosił ? Twój umm chłopak ?
-......

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz