Gdy skończyłam wszystkie poranne czynności, zjadłam szybko jakąś kanapkę i zabrałam swoje rzeczy, wychodząc z domu. Po 10 minutach spaceru byłam na miejscu. Jak zawsze chłopaki z dróżyny fotbollowej zajmowali połowę miejsc na parkingu przy swoich samochodach machając mi na przywitanie.Lubię ich, ale są za bardzo.....zboczeni?
-Co tam Hass u ciebie? Dawno nie byłaś u nas na imprezie z bradztwa.-
-Umm nie miałam czasu Jake..Wiesz ostatnia klasa i muszę się trochę uczyć...Ale na pewno pojawię się na następnej.
-Mam nadzieje! Bez ciebie Imprezy nie są imprezami, zwykłymi melanżami Hass.To co w piątek, u mnie w domu o 20 ?
-Oooh, przykro mi ale w ten piątek wyjeżdżam z przyjaciółmi na cały weekend..Więc nie mogę.
-To co powiesz na impreze jutro ? Czyli w czwartek, przed twoim wyjazdem Hassy,
-Umm..Oczywiście.A mogę jak zawsze zabrać znajomych?
-Jasne.Czym nas więcej tym lepiej.
=Okej, to do zobaczenia.
-Hass!Zaczekaj.
-Tak?
-Co to za nowy koleś ? Jak mu tam..Henry?
-Harry,debilu.Przeniósł się tutaj z rodzinnej miejscowości. Należy do naszej paczki. Jest bardzo fajny,miły, wyluzowany.Taki na naszym poziomie.-uśmiechnęłam się , by przekonać go do mojego zdania.
-Czyli Vip jak my ?-na jego twarz wkradł się wielki uśmiech.
-Nie lubię jak ktoś mnie tak nazywa Jake. To, że jesteśmy bardzo znani w naszej szkole, nie oznacza ,że jesteśmy lepsi od innych.
-Dobra,dobra Hass,Nie denerwuj się! Weź go ze sobą na impreze.Chętnie go poznam
-Okej.To do jutra..O 19 ?
-Pewka.Będę waszą dwójkę oczekiwał.No to się trzymaj mała.
-Taaa.Pa!
Gdy byłam prawie pod salą wpadałam na Harrego.
-Matko.Przepraszam Cię.Nic ci się nie stało?
-Nie Hassy. Wszystko w porządku. O czym tak myślisz, hymm ?
-A o jutrzejszej imprezie...
-Imprezie? Robisz party?
-Nie,nie ja, tylko mój kolega,Właśnie miałam ci przekazać, że jesteś zaproszony.Pójdziesz ze mną??
-Oczywiście.A skąd ten koleś mnie zna ?
-Po prostu wieści po tej szkole szybko się rozchodzą..A ty od razu stałeś się członkiem naszej paczki..więc,jesteś teraz obiektem plotek..
-Aaaa.Mam nadziej, że nic złego o mnie nic nie usłyszałaś?
-Nie, oczywiście że nie.Samy pozytywy..
-Okej.
-Dobra idę na lekcję. Mam teraz francuski, a za2 godziny dwie lekcje biologi...Matko jak ja to przetrwam ?!
-Coś wymyślę Hassy.-na jego twarz wkradł się tajemniczy uśmiech.
-Mam się bać?
-Nie.To do zobaczenia za niedługo.
-Paaa
Właśnie siedziałam na połowie następnej lekcji.W moich dżinsowych rurkach zaczął wibrować telefon.
Jak kazał tak zrobiłam. Ledwo co mi udało się przemycić moją torebkę, ale nauczycielka była bardziej zajęta rozpisywaniem czegoś na tablicy. Gdy byłam już na parkingu, zobaczyła opierającego się o maskę Harrego.
-O co chodzi Styles?
-Znalazłem rozwiązanie twoich problemów z biologią.
-Tak ?Jakie?
-Proste:Wagary-na jego ustach pojawił się ogromy uśmiech.
-W moje nowo odnalezione tajemnicze miejsce!
-Czyli?
-To będzie niespodzianka. Wsiadaj Has.-otworzył mi drzwi jak dżentelmen.Obszedł auto i zajął miejsce kierowcy.
-Harry powiedz gdzie chcesz jechać...proszę-zrobiłam maślane oczka, na co chłopak tylko pokręcił głową śmiejąc się-Nie, to nie.-udałam obrażoną.Chłopak ruszył z parkingu, włączając się do ruchu.
Gdy staliśmy na światłach, po 10 minutach drogi., chłopak położył swoją ręka na moim udzie.
-Hassyy..Proszę nie obrażaj się .
-Nie obraziłam się.-obróciłam się głową w jego stronę.
-To dlaczego się nie odzywasz?
-Po prostu nie mam nic do powiedzenia.
-Ohhh no dobra. Zabieram cię nad Tamizę, znalazłem tam bardzo ciekawe miejsce. Ciche, piękne i spokojne.
-Oooh! Uwielbiam tam chodzić, choć rzadko to robię..Genialny pomysł Harry!.
-Miałem taką nadzieje, ze ci się spodoba-w jego policzkach pojawiły się przepiękne dołeczki.
-No to jesteśmy na miejscu. Będziemy musieli kawałek przejść się. Wygodniej by ci było gdybyś zostawiła torebkę w samochodzie..
-Jasne.-chłopak wyciągnął Jeszce koc z bagażnika.Będziemy się opalać, czy coś?
Po paru minutach spaceru , Harry zakrył mi oczy.
-Co ty robisz?-mówiłam śmiejąc się z poczynać chłopaka
-Po prostu chce, zeby to była niespodzianka. A teraz nie podglądaj i zaufaj mi.
-Dobrze panie Styles!.-znów wybuchałam śmiechem.
-No, jesteśmy na miejscu.
Chłopak zdjął ręcę z mojej twarzy, nadal stojąc za mna. Tu było przepięknie.Tylko tyle mogłam powiedzieć. Łąka wzdłóż której płynęła sławna Tamiza, a gdzie nigdzie jakaś ławeczka.
-Podoba ci się?
-Harry.. Tu jest przepięknie.-chłopak oparł swoją głową na moim zagłeni pomiędzy moją szyją a barkiem.
-Wiem, Hass.Daltego cię tu zabrałem..-Hazza po chwili ciszy zaczął rozkładać koc.To po to mu był...
-Pomogę ci.-zaproponowałm mu. Gdy skończyliśmy walnęłam się na koc, leżąc na plecach.Zamknęłam oczy, rozmyślając o wszystkim. O rodzinie, o szkole, o Syco Music..O Harrym... Nagle poczułam ciepły oddech otulający moją twarz.Otworzyłam oczy i zobaczyłam że Harry pochyla się nade mną.
-O czym myślisz?
-O wszystkim Harry, o wszystkim-te ostanie słowa dodał szeptem.
-Może opowiesz mi coś więcej o sobie?
-Ummm, a co chciałbyś wiedzieć?
-Wszystko- chłopak wyszczerzył , ukazując swoje białe ząbki.
-Na przykład?
-No nie wiem..-chłopak na chwilę się zamyślił-ulubiony kolor ? potrawa, dzień..
-Mam dwa ulubione kolory:fiolet i zieleń, uwielbiam jeść wszystko! no może oprócz ketchup'u,majonezu i rabarbaru! Ochydstwo!
-Hahah, też nie lubię majonezu.
-A moim ulubionym dniem jest piątek w roku szkolnym, a w wakacje poniedziałek !
-To jest inteligente myślenie.Lubię inteligentne dziewczyny.
-No to teraz ty! Ulubiony kolor,potrawa, dzień
-Pomaranczowy,Spaghetti, a dniem...myślę ,że sobota. Wiesz można się rozerwać i odpocząć trochę..
-Twoje hobby?
-Myślę, ze potrafię śpiewac...Tak zawsze powtarzała mi mama z siostrą..
-Serio? Prawie kazdy z naszej paczki potrafi śpiewać..Ja, Dan i El nie potrafimy..CoŻ mamy też swoje jedyne w rodzaju talenty!-wyszczerzyłam się do Styles'a.
-Na przykład Hassy ??
-No nie wiem, ja jestem przyszłą ekonomistką, Dan jest tancerką, a El.. będzie kimś wielkim w przyszłości z jej figurą..
-Ty masz idealną figurę Hass.-Harry szybko zaczerwienił się , ponieważ zdał sobie sprawę co właśnie powiedział.
-eee Dzięki, Harry. To było miłe.
-Mówię prawdę.
-Heh, jesteś inny niż ci wszyscy kolesie z naszej szkoły.
-Inny? To znaczy ,że źle?
-Nie! Wręcz przeciwnie.Jesteś taki...idealny.
-Idealny?
-Masz wszystko, co kazdy chłopak chciałby mieć. Osobowość, piękne oczy, uśmiech, kręcone loczki, najpiękniejsze dołeczki na swiecie...Każda dziewczyna jest twoja.
-Każda?-zapytał się patrząc się raz w oczy a raz w na usta.
-Każdą...-Harry się nachylił.On chyba nie chciał..
.png)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz