poniedziałek, 24 marca 2014

Rozdział 14

Hejka. Jeśli ktoś czyta, to jedyną prośbą jaką mam to chociaż jakies komentarze :) Mam nadzieje,że rozdziały wam się podobają!
czytasz=komentujesz


                                                                                *~*

Dzisiaj Harry zaprosił mnie do siebie. Postanowił, że powinniśmy zrobić razem jakiś obiad Między nami jest dalej tak ja przedtem. Może zmieniło się jedynie to,że jesteśmy ze sobą prawie 24/ na dobe. Harry próbuje, taki mi się wydaje pójść dalej w naszej znajomości. Zaprasza mnie codziennie do kina, restauracji i na rózne inne "randki". Choć nigdy nie nazwał tego po imieniu, Louis pewnego razu mi przekazał,że Styles się zaangażował.I oczywiście jak przystało na dobrego przyjacielu wyprawił mi kazanie: Jeśli nie masz zamiaru stworzyć z nim coś więcej niż przyjaźń to mu to powiedz. Nie chce by wyobrażał sobie choć by co,a ty póścisz go w trąby. To ja mam takie obawy.....Ale na razie się nie angażuje. Mam nadzieje, że jeśli moje uczucie będzie naprawdę silne, to z nim o tym porozmawiam..Może.
Około 13 byłam już pod jego drzwiami. Zapukałam dwa razy czekając aż lokers otworzy mi drzwi.
Po chwili w progu pojawił się właściciel z szerokim uśmiechem na ustach.
-Witam panią.
-Widzę,że jesteś w dobrym humorze.- mówiłam to wchodząc do środka. Zaczęłam ściągać buty i płaszcz.- Ładne mieszanie.
-Podoba Ci się ?
-Tak, jest piękne. Uwielbiam jasne kolory.
-No to zasługa mojej mamy. Ona pomagała mi wybierać.
-Widać, że się na tym zna.
-Może. A teraz chodźmy do kuchni.- Harry chwycił mnie za ręką prowadząc prawdopodobnie do kuchni.
-No to co gotujemy ?
-Obiad ? Coś łatwego Styles.
-Uwielbiam jak mówisz do mnie po nzawisku. To jest takie...
-Jakie ?
-Seksowno.Tak, to jest kurewsko seksowne.-moja twarz zapewne była cała czerwona.
-Wyrażaj się, ale pomińmy ten temat i pomyślmy co robimy.
-No jak chcesz, słoneczko- Styles wyszczerzył się do mnie, a ja jedynie postukałam się w czoło, dając mu znak że powinien się leczyć.-Oh nie denerwuj się, ja tylko się z tobą droczę. Dobra, co powiesz na Kurczaka po turecku , hmm ?
-Oh nigdy nie robiłam czegoś takiego.
-No to ja Ci pokażę, a ty będziesz mi pomagać, okej ?
-Jasne, szefie.
-Coraz bardziej mi się to podoba.
-Spadaj. Dobra to co potrzebne jest do tego dania ?
-Umm piersi z kurczaka , jakieś przyprawy i ryż. Chyba wszystko to mam.Zaraz sprawdzę.
-Okej, to ja sobie poczekam.-kiwnął głową i zaczął przeszukiwać szafki. Po chwili wszystko było wyłożone na blacie kuchennym.
-To co mam zrobić ?
-Pokrój warzywa a ja się zajmę kurczakiem Potem wszystko jedynie do piekarnika, i gotowe.
-Okej rozumiem.-zaczęłam wykonywać moją pracę. Gdy byłam przy krojeniu marchwi ktoś zaczął dzwonić do drzwi.-Zapraszałeś jeszcze kogoś ?
-Co ? Nie, nikogo nie zapraszałam. Pójdziesz otworzyć , mam całe ręce z marynaty,
-Dobra.Zaraz wracam.
Ruszyłam w kierunku drzwi frontowych. Otworzyłam je a za nimi stała jakaś kobieta  po 40.
-Tak ?
-Oh, przepraszam chyba pomyliłam mieszkania.- brunetka była lekko zszokowana widokiem mojej osoby.
-Hass, kto to ?- z kuchni dobiegł mnie głos Hazz.
-Harry ? Synku, to ja twoja mama.-moja usta przybrały kształt literki "o". Nagle za moimi plecami pojawił się brunet, który był uradowany na widok swojej rodzicielki.
-Mamo, nie mówiłaś, że przyjeżdżasz.-Styles zamknął swoją matkę w uścisku, a ja stałam tam nie wiedząc jak się zachować,
.Gdy się od siebie oderwali jego matka spoglądała w moim kierunku, patrząc na swojego syna pytającym wzrokiem.-A tak , to jest moja..Znaczy to jest Hassy. Moja bardzo dobra znajoma. Hass to moja mam. Poznajcie się.
-Harry, to ta Hass?
-Mamo.-chłopak warknął w stronę swojej matki
-Miło mi Cię poznać słoneczko.-kobieta wzięła moje ręce w swoje i zaczęła się przyglądać mojej postaci.- jesteś taka piękna, jak opowiadał mi Harry.
-Tak ? Dziękuje.-popatrzyłam się w stronę chłopak, którego policzki były zaróżowione. Opowiadał o mnie swojej mamie ?
-Dobra koniec tego. Coś się stało, ze przyjechałaś?
-Dlaczego miałoby się coś stać? Chciał odwiedzić mojego ukochanego synu,który mieszka ode mnie daleko, i który sam prawie mnie w ogóle nie odwiedza.
-Ohh przepraszam, wiesz ostatni rok w szkole, dużo nauki..
-Tak, ty i nauka skrabie. Takie kity możesz wściskać komuś innemu, a nie swojej matce. Za bardzo Cię znam.
Chłopak pokręcił głową z rozbawienia.
-Może pani się rozbierze ?-zapytałam ją , na co ona pokiwała twierdząco głową i zaczynał zdejmować swój płaszcz.Harry odebrał go od niej i skierowaliśmy sie wszyscy do kuchni..
-Widzę,że wam w czymś przeszkodziłam..
-Taa
-Nie. My tylko właśnie robiliśmy obiad.-zaprzeczyłam niegrzecznej odpowiedzi Harry'ego, aby jego matka nie czuła się tu jak jakiś wyrzutek
-No właśnie. We DWÓJKĘ, mamo.
-O widzę,że robicie moje ulubione danie ! Pomogę wam. Harry zawsze uwielbiał kurczaka po turecku. -kobieta zaczęła dokańczać robotę Styles'a.Ja postanowiłam zrobić to samo. Chłopka stał obok swojej matki, przyglądjąc się nam i śmiejąc się z naszych babskich rozmów.
Gdy nagle temat przeszedł na dzieciństwo Harry'ego, jego mina szybko zrzedła i zaczął zrzędzić by jego matka przestała.
-Ohhn przestań, przecież byłeś takim kochanym dzieckiem. Hass powinna wiedzieć to wiedzieć.
-Tak mamo , powinna wiedzieć że jak byłem młodszy jeździłem na gola na rowerze. Dzięki.
-Mi to tam nie przeszkadza , jeśli ma pani  jeszcze jakieś ciekawostki z jego życia to proszę- zaczęłam razem z Anne się śmiać.
-Nie, nie ma. A ty mamo nie waż mi się.
-Harry..Nie bądź taki-zrobiłam w jego stronę słodkie oczka.
-Nie działa na mnie to. I koniec o moim dzieciństwie. Kurczak chyba jest już gotowy.- podszedł do piekarnika i wyciągnął z niego nasz obiad. Razem z Anne pomogłyśmy mu ze wszystkim i po chwili razem w trójkę zaczęliśmy jeść. Podczas obiadu  zaczęłyśmy się jeszce lepiej poznawać . Zaczęłam jej opowiadać o moim życiu, przeprowadzce i o Syco. Kobieta była pod wielkim wrażeniem, słysząc o tym że to ja mam przejąć w przyszłości wytwórnie. Potem nasz rozmowy przeszły na temat telentu Harry'ego.
-Mamo przestań..
-Przecież mówię, prawdę . Masz przepiękny głos. Ile razy próbowałam go przekonać do występu w jakimś programie a on nie che..Marnujesz się synku, prawda Hass?
-Tez tak myślę.Może powinniście wraz z chłopakami zgłosić się do programu XFactor, hmm ? Słyszałam jak Niall śpiewa, ma przepiękny głos. Liam brał kiedyś lekcje śpiewu i tez jest dobry, Lou to samo, a Zayn to ideał.
-Taa ideał..-chyba za dużo powiedziałam. Może kontakty między nim a Zayn'em się pole[szyły, dalej nie lubiał jak o nim mówiłam przy nim.
--Proszę zgódź się synku, to będzie dla ciebie szansa..
-Nie mamo.
-Ohh Hassy pomóż mi.
-Harry marnujesz się.
-Dzięki słońce- chłopak zaczął się śmiać z moje próby przekonania go.
-Mam nadziej,że jakoś go przekonasz kochanie. - kobieta popatrzyła na mnie wzrokiem pełnym nadziei, a ja jedynie przytaknęłam jej głową i posłałam jej poruzumiewawczy uśmiech.-Oh zasiedziałam sie. Dobrze będę się zbierała. -wstała od stołu i ruszyła w kierunku holu.-Mam nadzieje ,że jeszcze to powtórzymy?
-Tak mamo.
-Ale następnym razem u mnie. Ty i Hassy. Nie ma odmowy.
-Dobrze, będziemy-odpowiedziałam jej lekko śmiejąc się z jej miny. Harry popatrzył na mnie wzrokiem przepełnionym radości.
-No to do zobaczenia kochani.-ucałował swojego syna w policzek a mnie mocno przytuliła-Przekonaj go-szepnęła mi do ucha.-Paa
-Pa. I co myślisz o mojej mamie ?
-Jest wspaniałą kobietą. Jesteście bardzo podobni do siebie.- obydwoje zaczęliśmy się śmiać i ruszyliśmy posprzątać kuchnię.
Po 20 minutach wszystko było w kompletnym porządku, a my postanowiliśmy że oglądniemy jakiś film.
-Na co masz ochote?
-Tylko żadne "Taxi" ani nic podobnego.
-Oh dobrze. A mogę wiedzieć dlaczego ?- Styles śmiał się z mojej wypowiedzi szperając  po półkach wybierając jakiś film
-Ostatnio chyba wszystkie części z moim kuzynem oglądaliśmy..Boże, ma chyba uraz.
-Kuzyn ? Nic mi nie mówiłaś.
--To było wtedy gdy byliśmy pokłóceni. Pamiętasz jak przyszyedłeś do mnie ,  a potem wyprosił Cie z mojego domu taki ciemny blondyn?
-Umm taa, pamiętam Miałem się właśnie kiedyś pytać, ale jakoś zapomniałem..
-To był mój kuzyn Luke.
-Kamień spadł mi z serca, bo już myślałem że to jest jakiś twój..
-Co mój ?


sobota, 15 marca 2014

Rzodział 13

     Następny gdy będzie chociaż jeden komentarz ;) . Będzie niespodzianka w następnym #motherinlaw xx  


                                                                        ***
Harry.Ubrany w marynarkę od garnituru , biały podkoszulek i czarne rurki.
-To dla mnie ?
-Tak.- odebrałam od chłopaka ogromny bukiet i  zaczęłam  wciągać zapach z kwiatów.
-Są piękne, ale nie musiałeś.
-Musiałem. Chce Ci wszystko wynagrodzić.. Każdą krzywdę..
-Harry przestań.Co było to było. Teraz zaczynamy od nowa, prawda?
-Tak. Byłem u Zayn'a i przeprosiłem go za wszystko. No i na dodatek teraz chyba jesteśmy dobrymi kumplami ?-zaczął pokręcać głową w rozbawieniu co też mi się udzieliło.
-Dobra, to chodź do środka. Zrobię jakąś kolację..
-Ale ja  ja już mam plany.
-Ohh dobrze. To do zobaczenia ?
-Ale ja mam plany na wieczór z tobą. Zabieram Cię do kina a potem do restauracji. Lec na górę i się przebież. Ja tu poczekam.
-Ale...
-Żadne ale. leć ja czekam.
=Dobra daj mi 15 minut ?
-No dostaniesz jeszcze dodatkowe 5 minut, znając kobiety.
-świnia.-prychnęłam pod nosem i poszłam do sypialni. Przebrałam się w jakieś odpowiednie rzeczy i zrobiłam makijaż schodząc szybko na dół.Gdy Styles mnie zobaczył był pod wielkim wrażeniem.
-Jesteś...Wyglądasz pięknie.
-Dzięki.
-Umm.. To idziemy?
-Tak, tylko ubiorę buty i płaszcz i wtedy możemy iść.
-Dobrze.
                                             ***
Po kinie pojechaliśmy prosto do jakieś dobrej restauracji. Harry mówił, ze tam serwują przepyszne owoce morze.
-A co państwo życzą sobie na deser?-kelner który miał około 25 lat, nie spuszczał ze mnie wzroku n=ani na chwilę. Harry odchrząknął nerwowo zwracając na siebie jego uwagę. Zaczęłam pod nosem chichotać z jego zachowania.
-To co bierzemy kochanie?- na ostanie słowa zrobił nacisk, dając kelnerowi znak, że z nim tu przyszłam na RANDKĘ ? Nie to nie jest randka..
-Poproszę ciasto czekoladowe.Kochanie a ty ?- Harry ba te słowa uśmiechnął się do mnie szeroko.
-To samo co ty.- kelner z dziwnym wzrokiem spojrzał na Styles'a  i szybkim ruchem opuścił nasz stolik.
-Serio kochanie?
-No co, on podrywał Cię, a to chyba nie wypadło w tej sytuacji.
-Jakiej ?
-No..yy ty i ja jesteśmy teraz razem w restauracji..No i ..
-I mamy przyjacielską kolację.
-Taaa.
Więcej do tej rozmowy już nie wróciliśmy.
Po udanej kolacji Harry odwiózł mnie do domu  i całując na pożegnanie w policzek odjechał do domu.
Wzięłam kąpiel i przebrałam się w jakieś ciuchy do spania. Prawie zasypiałam, gdy nagle mój telefon zawibrował.
Sms od Harry.

          Mam nadzieję,że Ci się podobał wieczór w moim towarzystwie.xx

Oh co za egoista. Zaczęłam jak głupia cieszyć się do ekranu telefonu.
   
        Było bardzo miło. Mam nadzieje,że kiedyś to jeszcze powtórzymy? xx Hass

                   Na 100% kochanie. Tak szybko się mnie nie pozbędziesz. xx

Czyli wracamy do kochanie? Idiota.

                                              Trzymam cię za słowo KOCHANIE. A może słoneczko, skarbie ? Co wolisz ? xx


                               Wolę kochanie. Tak na początek babe xx


Czy on ze mną flirtuje ?


                              Dobra koniec tego słodzenia. Dobranoc :) xx

                          Dobranoc babe. xx

 I tak zakończyła się nasza wymiana sms'ów.

                                                         *~~*
                                               2 miesiące później


Przez ten cały czas codziennie spotykałam się z Harry'm. Wychodziliśmy do kina, do restauracji, parku, na koncertu.  Przez te dwa miesiące wydarzyło się wiele. Ja chyba się w nim zakochuje. Nie potrafię wytrzymać dnia bez zobaczenia się z nim. A gdy jest blisko mnie moje serce bije 100 razy szybciej. A gdy już nie możemy się spotykać, to za nim cholernie tęsknie. Czy to jest miłość?

Na początku nie chciałam tego, a teraz? Chce być dla niego tą jedyną, tą dzięki której się uśmiecha, tą o której cały czas myśli..Chce żeby on był mój.
Ale ja nie wiem czy on odwzajemnia moje uczucia...
W szkole było jak dawniej. Wszyscy byli w dobrych kontaktach. Zayn razem z Harrym  są na prawdę dobrymi kolegami. Może są czasami małe spięcia, ale to jest nic. Co do Malika jest on w szczęśliwym związku z Perrie. Szkoły kończy się za niecałe 2 miesiące. Nie mogę się doczekać wakacji.
 Dzisiaj jest niedziela. Harry i ja wybieramy się na koncert jego ulubionego zespołu Coldplay. Dostaliśmy od Katy  2 wejściówki VIP.
                                                 ***
-Boże to było wspaniałe!   Dzięki, ze mogłem z tobą pójść.
-Oh nie ma za co. Uwielbiam chodzić z Tobą na takie imprezy kulturalne.
-A wiesz,że ja bardziej ?-Harry stanął na przeciwko mnie uśmiechając się szeroko.
-Tak ? To bardzo ciekawe Styles.
-Jesteś słodka.
-Woah. Co za komplement.
-Wiem, lubię sprawiać , że się rumienisz.- moje policzki zapewne przybrały buraczany kolor. Chłopka zbliżył się jeszcze bliżej. Czułam jego oddech na mojej twarzy. Po chwili poczułam Ciepło jego ust na swoich...
                            








czwartek, 6 marca 2014

Rozdział 12

~Dodaje nowy rodział, choć pod ostatnim nie było żadnego kom, ale to nic. Mam nadzieje,że czytacie. Mam już napisane kolejne 2 rozdziały, więc dodam je tylko jak tu bedzie min. 1 komentarz :) xx zapraszam także na mó  Ask
#więcejHarry'ego.

*~*~*

-Yym, nic. Tak tylko sobie coś pomyślałem, ale to nie ważne.
-Ohh dobrze. Ja już idę spać. Jakby co to pamiętasz gdzie jest mój pokój, hmm ?
-Taaa, pamiętam..-Harry połozył się na kanapie przykrywając jedynie dolne partie ciała kocem. Postanowiłam, że zostawię go samego i ruszyłam do swojej sypialni. Przez dłuższy czas nie mogłam zasnąć. Myślałam o tym co zaszło przez ten cał okres mojego życia. Od przeprowadzki do Londynu, aż do pojawienia się Harry'ego. Przez cały tydzień przyłapałam się na myśleniu o nim. Nie wiem co się ze mną dzieje...
                                                              ***
Obudził mnie  szum lejącej się wody z łazienki na pietrze. Oznaczało, że Harry musiał już wstać. Przebralam się w jakieś wygodne rzeczy i zeszłam na dół, by przygotować śniadanie.
Postanowiłam, że przygotuje proste w wykonaniu tosty. Przyśpiewując sobie pod nosem piosenkę "Burn" nalewałam soku do szklanek. Po chwili uszłyszałam jak ktoś za mną odchrząkuje. Szybkim ruchem obróciłam głowę w strone drzwi. Chłopak jedynie w samych czarnych rurkach opierał się o framugę.
-Umm cześć.
-Cześć- chłopak posłał mi nieśmiały uśmiech.
-Siadaj, zrobiłam tosty. Mam nadzieje,że lubisz.
-Tak, lubię. Ale ja chyba juz powinienem pójść. Nie chce sprawiać kłopotu.
-Nie sprawiasz. Przygotowałam śniadanie dla nas obojga, więc musisz zjeść swoją porcję. No siadaj. -zachęciłam go ruchiem ręki żeby usiadł przy stole. Rozłyżałam wszytko co zdążyłam przygotować i usiadłam na przeciwko chłopaka.
-Chcesz sok czy coś innego do picia ?
-Sok jest dobry.
-Okej.
Całe śniadanie żadne z nas nie odezwało się ani razu. Wstałam od stołu i zaczęłam zbierać brudne naczynia, na co od razu Harry wstał i zaczął wykonywać tą samą czynność.
-Daj ja to pozmywam.
-Jesteś moim gościem .Ja to zrobię.
-Nie, ja. Chociaż w ten sposób będę mógł Ci sie jakoś odwdzięczyć za wczoraj.
-Nie musisz. Każdy na moim miejscu by tak postąpił.
-Nie każdy, uwierz mi...To co, pozwolisz mi ?
-Ohh, dobra.- wyszłam lekko poirytowana z kuchni do salonu, by ogarnąć sofę. Gdz weszłam do pomieszczenia zauważyłam ,że koc jest ułożony w kostke na kanapie. Styles zapunktowałeś u mnie.
-Hassy.  usłyszałm jak chłopk przemieszcza się korytarzem w kierunku salonu, gdzie pochwili stnął w nim całkowicie ubrany.-Ja będę się już zbierał..Dziękuje za nocleg, śniadanie i.. Po prostu za wszystko.
-Mówiłam Ci już ,że nie masz za co..To drobiazg.
-Nie dla mnie. - zaczął sie powili do mnie zbliżać, i po chwili staliśmy na przeciwko siebie- To ja będę się zbierał. W łazience wszytko jest posprzątane, więc nie musisz się bać , że zostawiłem jakiś bałagan- chłopak zaśmiał się .
-Ohh czyli nie jesteś jak każdy inny facet ? Styles jestes chyba jakimś wyjątkiem.
-Mylisz się, ale dzięki ? Dobrta ja będę spadał, pewnie i tak zrujnowałam Ci weekend, może chociaż resztę czasu spędzisz w normalnym towarzystwie..
-Nic mi nie zrujnowałeś. Nie miałam żadnych planów, a ni nic w tym stylu. Miałam w planie przeleżeć cały ten czas na kanapie i wyżerać wszystkie kubełki lodów z lodówki- po tych słowach obydwoje zaczęliśmy się śmiać
-Masz ambitne plany.
-Taa- po chwili niezręcznej chwili Styles zabrał głos.
-Mam jedno pytanie, czy my moglibyśmy być dalej przyjaciółmi ? Zalezy mi na tym Hasy.
-Ohhh, nie wiem..Znaczy wiem.Musisz tylko zrobić jedną rzecz.
-Tak ? Jaką ? Zrobie wszytko co tylko chcesz, tylko bądź dalej moją...Przyjaciółką, oczywiście.-chłopak szybko się poprawił i uciekł wzrokiem na drzwi tarasowe.
-Musisz przeprosić Zayn'a i się z nim pogodzić, okej ?
-Hassy..
-To jest jedyny warunek żeby było tak jak wczesniej.
-Dobrze, jeśli tego chcesz,,,
-Chce.
-Załatwie to jeszcze dzisiaj. Dobra ja już powinienem lecieć. To do zobaczenia.
-Do zobaczenia .- Harry pochylił się i pocałował mnie na pozegnanie w policzek, co było dla mnie zaskoczeniem. Po chwili wyszedł z domu ubierając po drodzę swoją kurtką i ruszył chodnikiem w kierunku centrum.
                                                               ***
Całe południe  i popołudnie spędziłam przed telewizorem oglądając durne powtórki seriali. Około 16 wyszłam  do sklepu po produkty na kolacje, gdyż moja ldówka zaczynał świeciś pustkami.
Zakupy zajęły mi prawie 2 godziny. Gdy wróciłam rozpakowałam wszystkie produkty i wróciłam do salonu włączając jakiś film. Po jakiś 20 minutach zadzwonił dzwonek do drzwi. Wstałam i poszłam je otworzyć.Za drzwiami za miast twarzy osobu ujrzałam wielki bukiet czerwonych róż, za którą stała znana mi osoba.

Pytania ?

Macie jakieś pytania ? Zapraszam na mój Ask ! xx

http://ask.fm/natala_xs

środa, 5 marca 2014

Rozdział 11

Dzisiaj dodaje wam nowy rozdział . Następny pojawi się jutro albo w  piątek. Mam nadzieje, że znajdzie sie jakiś komentarz. Bo bez tego nie ruszamy dalej, hah x
Będzie coraz więcje scen z Harrym i Hass.
                             A teraz miłego czytanie ! xx



*MUSIC*
                                                          ~Tydzień później~
Nawet nie wiem jakim cudem jest już weekend. Przez cały ten tydzień nie miałam głowy do nauki, co skutkowało tym ,że moje stopnie spadły w dół. Katy, jak to ona wygłosiła swój monolog w tym temacie, i zarządzała przyłożenia się do lekcji.
Harry przez cały ten czas próbował ze mną porozmawiać, lecz ja nie dałam mu szansy. Może jest to dziecinne, dlatego że już nie czuję do niego żalu ? Po prostu mam dość jego przeprosin. Mam dość wszystkiego. Co do Perrie i Malika wszystko idzie dobrze. Zayn chyba jest BARDZO zainteresowany blondynką, co ułatwia nam sprawę. Dzisiaj wraz z Edwards wybierają się na romantyczną kolację. Słodkie , prawdaż ?
Piątkowy wieczór spędzam wraz ze swoim ukochanym kuzynkiem, Luke'iem. Pracuje on wraz z jej ciocią w rodzinnej wytwórni muzycznej.
-Coś ty taka smętna ?
-Ja ?
-A widzisz jeszcze kogoś tu ?- popatrzył na mnie jak na idiotkę.
-Nic mi nie jest..Włącz lepiej ten film.
-Ohh ok, jasne. Ale jakby coś się działo, to wiesz,że ja zawsze jestem ?
-Wiem, dziękuje.
-Dobra, no to włączymy mój ulubiony film "TAXI" !!-brunet jak małe dziecko zaczął cieszyć się. Ja jedynie popatrzyłam na niego z politowaniem. Boże, ma 21 lat a zachowuje się jak niedorozwój. Na jakim ja świecie , żyje ?
                                           ***
-No, a zaraz będzie mój ulubiony moment w tym filmie .
-Jaki ? Przecież najlepsze sceny już były Hass, zaraz będzie koniec. -chłopak spojrzał na mnie pytającym wzrokiem
-No a o czym ja mówię ? Wreszcie koniec tego gówna.
-Jesteś okropna, wiesz o tym ?
-A ty wiesz, że jesteś nudziarzem ?
-Zraz sobie z pójdę .
-Ohhh, no nie denerwuj się kochany kuzynie.- posłałam mu całusa w powietrzu.
-No dobra.. To teraz druga część ! Yeahh
-O boooże...Tylko nie to ! Proszę włącz coś innego.
-To albo "Szybcy i wściekli' ?
-Serio ? Nie możemy...-naszą rozmowę przerwał dzwonek do drzwi.
-Zapraszałaś kogoś ?
-Nie ? Dobra zobaczę kto to a ty czekaj tu i nie włączaj żadnego filmu, zrozumiano ?
-Taa.
Wstałam z kanapy kierując się w kierunku drzwi .
Widok jaki zastała za drzwiami zaskoczył mnie. To był Harry.
-Tak ?- mój stosunek do chłopaka nie był za miły, co wyczytałam po jego mimice twarzy.
-Hass, ja chce tylko 5 minut, głupie parę minut żeby ..Żeby
-Nie chce Harry twoich tłumaczeń. Po co mi to, przecież sama na własne oczy widziałam, jak pobiłeś mojego przyjaciela. To nie było normalne zachowanie, rozumiesz ?
-Rozumiem, tylko ja..
-Nie, nie rozumiesz! Wiesz co mogłeś mu zrobić ?! To było szczeniackie zachowanie.!
-Hass, wiem. Ja to wszystko wiem...Jestem kompletny, idiotą. Ja po prostu..Nie powinienem tyle pić.. Jestem skurwielem, wiem to. Na prawdę nie zrobiłbym Ci krzywdy,uwierz mi.
-Harry.. To nie ma sensu.
-Proszę , powiedz,że wierzysz mi . Chce wiedzieć czy mi ufasz, jak swojemu przyjacielowi.. ?
- Powinieneś już iść..- chciałam zamknąć drzwi, lecz chłopak w ostatnim momencie przytrzymał je butem.
-Nie, proszę. Chce naprawić nasze relacje. Proszę..
-Myślę, że powinieneś już pójść. -wzrok Harrego szybko przeniósł, się na osobą stojącą za mną. Luke'a.
Chłopak powoli analizował sytuacje w jakiej się znaleźliśmy.
-Rozumiem...-wyszeptał po czym spojrzałam na mnie wzrokiem pełnej skruchy.. i żalu ?- Pamiętaj, że ja zawsze będę.. Do zobaczenia.
-Taa. -chłopak szybkim krokiem opuścił posesje. Moje serce było na skraju załamania. Dlaczego nie dałam mu szansy poprawienia naszych relacji ?
-Wszystko w porządku ? Kto to był ?
-Umm mój kolega ze szkoły..
-Kolega ?On nie wyglądał na zwykłego "kolegę" ze szkoły. Hass powiedz co się dzieje .
-Nic się nie dzieję, okej ? A teraz chodź wracamy do oglądanie tej drugiej części "Taxi".
Ruszyłam w kierunku salonu, usadawiając swój tyłek na wygodnej kanapie. Luke przysiadł się koło mnie przez chwile spoglądając na mnie zmartwionym wzrokiem.
-Pamiętaj, ja zawsze jestem. Możesz mi powiedzieć wszystko, ja Ci zawsze pomogę, okej ?
-Jasne, ale teraz oglądajmy film,proszę.
-Dobrze.
I tak minęła reszta wieczoru. Około północy Luke zbierał się do domu, a ja poszłam wziąć długi prysznic, po czym szybko wskoczyłam do łóżka. Katy wyjechała na weekend z jakimś znajomym, więc byłam sama.
                                                                   ~~*~~
Około 3 w nocy obudziło mnie stukanie w okno. W pewnym momencie pomyślałam że to drzewo gałęziami wali w nie.
Lecz przy następnym uderzeniu byłam pewna , że ktoś mądry wali kamyczkami w moje okno. Szybkim krokiem poszłam sprawdzić komu się tak nudzi. Moje serce zamarło. W bramie stał Harry, który ledwo co się trzymał. Na dodatek był cały przemoczony, od padającego deszczu.
Szybkich ruchem zbiegłam na dół, ubierając jakiś sweter na moją piżamę.
Zabrałam jakąś parasolkę i wyszłam przed dom, idąc w kierunku Harrego.
-Co ty tu robisz ?! Jesteś cały mokry a do tego pijany.! Odbiło Ci czy coś ?!- chłopak zamiast mi odpowiedzieć  zaczął mi się przyglądać- Czy ty jesteś głuchy ?
-Nie.- wybełkotał prawie słyszalnie.
-Boże, nie wiem dlaczego to robię, ale ciesz się z mojej dobro duszności- podeszłam do niego i owinęłam swoje ramię wokół jego pasa  prowadząc go chwiejnym krokiem do domu.
Po trudnym przytarganiu Harrego do salonu, pomogłam mu zdjąć jego buty i kurtkę.
-Dobra przebierzesz się tutaj, aj skołuje dla ciebie jakieś dresy, dobrze ? -pokiwał mi twierdząco głową, a ja poszłam na górę wygrzebać jakieś spodnie dresowe, które zapewne zostawił tu kiedyś Luke. Po długich poszukiwaniach zeszłam na dół, widząc loczka ubranego jedynie w bokserki.
-Umm masz, znalazłam jedynie spodnie, nie mam żadnego większego podkoszulka...-wręczyłam mu , po czym chciałam si schylić, by zabrać jego rzeczy z podłogi do pralki.-Dobra ja idę  do zanieść i przyniosę Ci jakiś koc. Możesz spać na kanapie.
-Dzięki.- nic mu już nie opowiedziałam, tylko ruszyłam do łazienki. Zabrałam także w drodze powrtonej koc i poszłam do chłopaka, który siedział na kanapie z rękoma opartymi na kolanach.
-Proszę.
-Dziękuje...i przepraszam. Wiem jestem kłopotem, ale nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić......
-Ohh, nie musisz się tłumaczyć. To twoje życie nie moje. Dobra ja idę spać..
-Mogłabyś na chwilę zostać ?
-Co ?
-Chce się spytać.. Czy , czy ty kiedykolwiek myślałaś o mnie ?
-Nie rozumiem Harry..
-Czy myślałaś o tym co by było gdyby.....
-Co by było ? Mów do rzeczy.

niedziela, 9 lutego 2014

Rozdział 10

PRZEPRASZAM! Wiem nie było mnie tu baaaardzo długoe.I żałuje! Teraz znów powracam. I mam nadziej, że znów zaczniecie czytać to opowiadanie. mój nowy tt :

@opowwiadaniaPL

Proszę, chociaż o jakiś komentarz. Jeśli ktoś to czyta, nawet jedna osóbka, to niech coś na piszę pod rozdzialem :) Prooszę :* { ordinary-blonde-girl   &Zuza aa  LICZĘ NA WAS! }  A teraz miłego czytania ! xx

***
-Perrie?
-Ta..Gdzie ten debil ?!-dziewczyna bez żadnego zaproszenia wparowała do mojego domu. Widziałam po jej minie, że jest nieźle wkurzona
-Ej Pezz, uspokój się. Chodzi Ci o Zayn'a ? 
-A niby o kogo ? Zabije go ! Obiecał mi, że już nie będzie uczestniczył w żadnej walce..No na prawdę ma przerombane!
-Uspokój się. Jest u mnie, i własnie zasnął.
-Pss , zasnął-prychnęła, po czym udała się w kierunku kuchni.. Nie no zapraszam Perrie. Kuchnia do twojej dyspozycji. 
Dziewczyna wzięła szklankę i napełniła ją wodą mineralną. 
-Dlaczego się tak wkurzasz ? Hm ?
-Hass ten dupek obiecał mi że nie będzie już z nikim bił. Wiesz jakie miałby problemy gdyby ktoś wezwał policję..Martwię się a on nic sobie z tego nie robi..
-Zależy ci na nim?- to było bardziej stwierdzenie niż pytanie. Ona jedynie przytaknęła. 
-Strasznie mi na nim zależy Hassy.Nie wybaczyłabym sobie gdy coś by mu się stało, rozumiesz ? Nie dałabym rady żyć bez niego...J.Ja go chyba...
-Kocham.-dokończyłam za dziewczynę.W środku poczułam takie dziwne uczucie. Zazdrość? Czułam zazdrość, że dla Zayn'a przestane byc tą najwazniejszą..Ale ona go kochała, jak mężczyznę swojego życia.. A ja ? Nie darzyłam go takim uczuciem.Chyba...
-I co ja mam teraz zrobić ? Nie powiem mu tego, bo wiem że mnie odrzuci albo coś innego..Proszę Cię pomóz mi. Ty jesteś jedyną osobą, z którą tak na prawdę ma najlepszy kontakt..Proszę..
-Umm, nie wiem czy to jest dobry pomysł..
-Proszę Hassy. Znamy się już trochę, jesteśmy przyjaciółmi..Nigdy cię o nic nie prosiłam.Proszę pomóż mi.-dziewczyna była prawie  krok do załamania. Jej oczy były lekko zaszklone.Boże, co ja wyprawiam !
-Dobrze.
_O matko!-blondynka rzuciła się na mnie, mocno ściskając-Dziękuje, dziękuje ciii! Boziu, jak ja cię kocham!-skakała jak małe dziecko. Na moje usta wkradł się mały uśmieszek , widząc jak Pezz jest bardzo szcęśliwa..Chociaz ona będzie.
-Myślałam, że obiektem twoich westchnień jest Zayn, a nie ja .- zaczęłam z niej żartować, za co dostałam lekko w ramie-No dobrze, dobrze, już się nie odzywam.
-Jezu jesteś taka kochana...Nie wiem jak ci się odwdzięczę.
-Na razie nie masz za co. Tylko go kochaj-podeszłam do niej i mocno przytuliłam-i nie skrzywdź go nigdy..proszę-mówiłam w jej włosy.
-Nigdy. Za bardzo go kocham.
-Kogo ?- w drzwiach kuchennych pojaiwła się postac Zayn'a owiniętego w koc.
-Um. no brata Perie, nie Pezz?-odsunełam się od dziewczyny , wyczekując jej potwierdzenia.
-no tak, tak. Mój najukochańszy braciszek. No właśnie to ja będę do domu leciała, pewnie on na mnie czeka..
-Nie, stój!-złapałam szybko ją za ramie.-Ja już jestem zmęczona, a nim będzie się trzeba zająć.Proszę, zostaniesz z nim na noc i go przypilnujesz?
-Nie wiem czy mogę...
-Możesz.-przerwałam jej szybko, by nie mogła wymyślić jakiejś wymówki.
-No dobrze..
-Dobra to dobranoc wszystkim.-opuściłam kuchnie kierując się szybkim krokiem do pokoju. Wykonałam wszystkie potrzebne rzeczy i położyłam się do łózka.
                                                        ***
Rano obudził mnie dzwoniący telefon. Po omacku znalazłam go na szafce nocnej i przyłożyłam do ucha , wcześniej przesuwając po ekranie palcami.
-Taak, słucham?-mówiłam zaspanym głosem. Nie zdziwiła bym się gdyby mój rozmówca nic nie zrozumiał.
-Hass?! Gdzie ty jesteś ? Nie odbierasz moich telefonów, a  od 2 godzin powinnaś być w szkole! 
-Boże, co ?!-  szybko sprawdziłam godzinę na moim telefonie. Boże, jest po dziesiątej..Ciotka mnie zabije jak tak dalej pójdzie.-no,yy ..chyba zaspałam ?
-ta, zaspałaś.Widzę,że ta impreza nie tylko na tobie się odbijła.-usłyszałam jak Eleanor śmieje się do słuchawki.-Malik przyszedł z podbitym okiem, a Styles chodzi ledwo żywy. Boże, co wyście robili ?
-Nic ciekawego..Opowiem Ci później, jk się spotkamy.
-No  będziemy miały dużo czasu podczas naszego wspólnego wypadu!
-Co ?! Nie..tylko nie to.Ja jednak nie dam rady jechac z wami.Przepraszam.
-Nie Hassy, jedziesz ! Obiecałaś, noo!
-Przykro mi El..To nie jest najlepszy pomysł po wczorajszym zdarzeniu..
-To chociaż powiedz co się stało.
-Może nie przez telefon,okej ?
-Okej, przyjdę dziś do ciebie..
-No okej. Do zobaczenia.-
Do..ej oddawaj!-usłyszałam jak ktos odebrał El telefon, po czym dziewczyna zaczęła przeklinać.Boże El,heh.
-Ej jest tam ktos ?-nie mogłam opanować śmiechu.
-Hassy?-o nie tylko nie on.-Proszę musimy porozmawiać. Daj mi szan.-chłopak nie zdążył dokończyć, ponieważ szybko się rozłączyłam. Matko co on sobie wyobraża ?