#więcejHarry'ego.
*~*~*
-Yym, nic. Tak tylko sobie coś pomyślałem, ale to nie ważne.
-Ohh dobrze. Ja już idę spać. Jakby co to pamiętasz gdzie jest mój pokój, hmm ?
-Taaa, pamiętam..-Harry połozył się na kanapie przykrywając jedynie dolne partie ciała kocem. Postanowiłam, że zostawię go samego i ruszyłam do swojej sypialni. Przez dłuższy czas nie mogłam zasnąć. Myślałam o tym co zaszło przez ten cał okres mojego życia. Od przeprowadzki do Londynu, aż do pojawienia się Harry'ego. Przez cały tydzień przyłapałam się na myśleniu o nim. Nie wiem co się ze mną dzieje...***
Obudził mnie szum lejącej się wody z łazienki na pietrze. Oznaczało, że Harry musiał już wstać. Przebralam się w jakieś wygodne rzeczy i zeszłam na dół, by przygotować śniadanie.
Postanowiłam, że przygotuje proste w wykonaniu tosty. Przyśpiewując sobie pod nosem piosenkę "Burn" nalewałam soku do szklanek. Po chwili uszłyszałam jak ktoś za mną odchrząkuje. Szybkim ruchem obróciłam głowę w strone drzwi. Chłopak jedynie w samych czarnych rurkach opierał się o framugę.
-Umm cześć.
-Cześć- chłopak posłał mi nieśmiały uśmiech.
-Siadaj, zrobiłam tosty. Mam nadzieje,że lubisz.
-Tak, lubię. Ale ja chyba juz powinienem pójść. Nie chce sprawiać kłopotu.
-Nie sprawiasz. Przygotowałam śniadanie dla nas obojga, więc musisz zjeść swoją porcję. No siadaj. -zachęciłam go ruchiem ręki żeby usiadł przy stole. Rozłyżałam wszytko co zdążyłam przygotować i usiadłam na przeciwko chłopaka.
-Chcesz sok czy coś innego do picia ?
-Sok jest dobry.
-Okej.
Całe śniadanie żadne z nas nie odezwało się ani razu. Wstałam od stołu i zaczęłam zbierać brudne naczynia, na co od razu Harry wstał i zaczął wykonywać tą samą czynność.
-Daj ja to pozmywam.
-Jesteś moim gościem .Ja to zrobię.
-Nie, ja. Chociaż w ten sposób będę mógł Ci sie jakoś odwdzięczyć za wczoraj.
-Nie musisz. Każdy na moim miejscu by tak postąpił.
-Nie każdy, uwierz mi...To co, pozwolisz mi ?
-Ohh, dobra.- wyszłam lekko poirytowana z kuchni do salonu, by ogarnąć sofę. Gdz weszłam do pomieszczenia zauważyłam ,że koc jest ułożony w kostke na kanapie. Styles zapunktowałeś u mnie.
-Hassy. usłyszałm jak chłopk przemieszcza się korytarzem w kierunku salonu, gdzie pochwili stnął w nim całkowicie ubrany.-Ja będę się już zbierał..Dziękuje za nocleg, śniadanie i.. Po prostu za wszystko.
-Mówiłam Ci już ,że nie masz za co..To drobiazg.
-Nie dla mnie. - zaczął sie powili do mnie zbliżać, i po chwili staliśmy na przeciwko siebie- To ja będę się zbierał. W łazience wszytko jest posprzątane, więc nie musisz się bać , że zostawiłem jakiś bałagan- chłopak zaśmiał się .
-Ohh czyli nie jesteś jak każdy inny facet ? Styles jestes chyba jakimś wyjątkiem.
-Mylisz się, ale dzięki ? Dobrta ja będę spadał, pewnie i tak zrujnowałam Ci weekend, może chociaż resztę czasu spędzisz w normalnym towarzystwie..
-Nic mi nie zrujnowałeś. Nie miałam żadnych planów, a ni nic w tym stylu. Miałam w planie przeleżeć cały ten czas na kanapie i wyżerać wszystkie kubełki lodów z lodówki- po tych słowach obydwoje zaczęliśmy się śmiać
-Masz ambitne plany.
-Taa- po chwili niezręcznej chwili Styles zabrał głos.
-Mam jedno pytanie, czy my moglibyśmy być dalej przyjaciółmi ? Zalezy mi na tym Hasy.
-Ohhh, nie wiem..Znaczy wiem.Musisz tylko zrobić jedną rzecz.
-Tak ? Jaką ? Zrobie wszytko co tylko chcesz, tylko bądź dalej moją...Przyjaciółką, oczywiście.-chłopak szybko się poprawił i uciekł wzrokiem na drzwi tarasowe.
-Musisz przeprosić Zayn'a i się z nim pogodzić, okej ?
-Hassy..
-To jest jedyny warunek żeby było tak jak wczesniej.
-Dobrze, jeśli tego chcesz,,,
-Chce.
-Załatwie to jeszcze dzisiaj. Dobra ja już powinienem lecieć. To do zobaczenia.
-Do zobaczenia .- Harry pochylił się i pocałował mnie na pozegnanie w policzek, co było dla mnie zaskoczeniem. Po chwili wyszedł z domu ubierając po drodzę swoją kurtką i ruszył chodnikiem w kierunku centrum.
***
Całe południe i popołudnie spędziłam przed telewizorem oglądając durne powtórki seriali. Około 16 wyszłam do sklepu po produkty na kolacje, gdyż moja ldówka zaczynał świeciś pustkami.
Zakupy zajęły mi prawie 2 godziny. Gdy wróciłam rozpakowałam wszystkie produkty i wróciłam do salonu włączając jakiś film. Po jakiś 20 minutach zadzwonił dzwonek do drzwi. Wstałam i poszłam je otworzyć.Za drzwiami za miast twarzy osobu ujrzałam wielki bukiet czerwonych róż, za którą stała znana mi osoba.
Super rozdział i w końcu się pogodzili! :))
OdpowiedzUsuń