środa, 5 marca 2014

Rozdział 11

Dzisiaj dodaje wam nowy rozdział . Następny pojawi się jutro albo w  piątek. Mam nadzieje, że znajdzie sie jakiś komentarz. Bo bez tego nie ruszamy dalej, hah x
Będzie coraz więcje scen z Harrym i Hass.
                             A teraz miłego czytanie ! xx



*MUSIC*
                                                          ~Tydzień później~
Nawet nie wiem jakim cudem jest już weekend. Przez cały ten tydzień nie miałam głowy do nauki, co skutkowało tym ,że moje stopnie spadły w dół. Katy, jak to ona wygłosiła swój monolog w tym temacie, i zarządzała przyłożenia się do lekcji.
Harry przez cały ten czas próbował ze mną porozmawiać, lecz ja nie dałam mu szansy. Może jest to dziecinne, dlatego że już nie czuję do niego żalu ? Po prostu mam dość jego przeprosin. Mam dość wszystkiego. Co do Perrie i Malika wszystko idzie dobrze. Zayn chyba jest BARDZO zainteresowany blondynką, co ułatwia nam sprawę. Dzisiaj wraz z Edwards wybierają się na romantyczną kolację. Słodkie , prawdaż ?
Piątkowy wieczór spędzam wraz ze swoim ukochanym kuzynkiem, Luke'iem. Pracuje on wraz z jej ciocią w rodzinnej wytwórni muzycznej.
-Coś ty taka smętna ?
-Ja ?
-A widzisz jeszcze kogoś tu ?- popatrzył na mnie jak na idiotkę.
-Nic mi nie jest..Włącz lepiej ten film.
-Ohh ok, jasne. Ale jakby coś się działo, to wiesz,że ja zawsze jestem ?
-Wiem, dziękuje.
-Dobra, no to włączymy mój ulubiony film "TAXI" !!-brunet jak małe dziecko zaczął cieszyć się. Ja jedynie popatrzyłam na niego z politowaniem. Boże, ma 21 lat a zachowuje się jak niedorozwój. Na jakim ja świecie , żyje ?
                                           ***
-No, a zaraz będzie mój ulubiony moment w tym filmie .
-Jaki ? Przecież najlepsze sceny już były Hass, zaraz będzie koniec. -chłopak spojrzał na mnie pytającym wzrokiem
-No a o czym ja mówię ? Wreszcie koniec tego gówna.
-Jesteś okropna, wiesz o tym ?
-A ty wiesz, że jesteś nudziarzem ?
-Zraz sobie z pójdę .
-Ohhh, no nie denerwuj się kochany kuzynie.- posłałam mu całusa w powietrzu.
-No dobra.. To teraz druga część ! Yeahh
-O boooże...Tylko nie to ! Proszę włącz coś innego.
-To albo "Szybcy i wściekli' ?
-Serio ? Nie możemy...-naszą rozmowę przerwał dzwonek do drzwi.
-Zapraszałaś kogoś ?
-Nie ? Dobra zobaczę kto to a ty czekaj tu i nie włączaj żadnego filmu, zrozumiano ?
-Taa.
Wstałam z kanapy kierując się w kierunku drzwi .
Widok jaki zastała za drzwiami zaskoczył mnie. To był Harry.
-Tak ?- mój stosunek do chłopaka nie był za miły, co wyczytałam po jego mimice twarzy.
-Hass, ja chce tylko 5 minut, głupie parę minut żeby ..Żeby
-Nie chce Harry twoich tłumaczeń. Po co mi to, przecież sama na własne oczy widziałam, jak pobiłeś mojego przyjaciela. To nie było normalne zachowanie, rozumiesz ?
-Rozumiem, tylko ja..
-Nie, nie rozumiesz! Wiesz co mogłeś mu zrobić ?! To było szczeniackie zachowanie.!
-Hass, wiem. Ja to wszystko wiem...Jestem kompletny, idiotą. Ja po prostu..Nie powinienem tyle pić.. Jestem skurwielem, wiem to. Na prawdę nie zrobiłbym Ci krzywdy,uwierz mi.
-Harry.. To nie ma sensu.
-Proszę , powiedz,że wierzysz mi . Chce wiedzieć czy mi ufasz, jak swojemu przyjacielowi.. ?
- Powinieneś już iść..- chciałam zamknąć drzwi, lecz chłopak w ostatnim momencie przytrzymał je butem.
-Nie, proszę. Chce naprawić nasze relacje. Proszę..
-Myślę, że powinieneś już pójść. -wzrok Harrego szybko przeniósł, się na osobą stojącą za mną. Luke'a.
Chłopak powoli analizował sytuacje w jakiej się znaleźliśmy.
-Rozumiem...-wyszeptał po czym spojrzałam na mnie wzrokiem pełnej skruchy.. i żalu ?- Pamiętaj, że ja zawsze będę.. Do zobaczenia.
-Taa. -chłopak szybkim krokiem opuścił posesje. Moje serce było na skraju załamania. Dlaczego nie dałam mu szansy poprawienia naszych relacji ?
-Wszystko w porządku ? Kto to był ?
-Umm mój kolega ze szkoły..
-Kolega ?On nie wyglądał na zwykłego "kolegę" ze szkoły. Hass powiedz co się dzieje .
-Nic się nie dzieję, okej ? A teraz chodź wracamy do oglądanie tej drugiej części "Taxi".
Ruszyłam w kierunku salonu, usadawiając swój tyłek na wygodnej kanapie. Luke przysiadł się koło mnie przez chwile spoglądając na mnie zmartwionym wzrokiem.
-Pamiętaj, ja zawsze jestem. Możesz mi powiedzieć wszystko, ja Ci zawsze pomogę, okej ?
-Jasne, ale teraz oglądajmy film,proszę.
-Dobrze.
I tak minęła reszta wieczoru. Około północy Luke zbierał się do domu, a ja poszłam wziąć długi prysznic, po czym szybko wskoczyłam do łóżka. Katy wyjechała na weekend z jakimś znajomym, więc byłam sama.
                                                                   ~~*~~
Około 3 w nocy obudziło mnie stukanie w okno. W pewnym momencie pomyślałam że to drzewo gałęziami wali w nie.
Lecz przy następnym uderzeniu byłam pewna , że ktoś mądry wali kamyczkami w moje okno. Szybkim krokiem poszłam sprawdzić komu się tak nudzi. Moje serce zamarło. W bramie stał Harry, który ledwo co się trzymał. Na dodatek był cały przemoczony, od padającego deszczu.
Szybkich ruchem zbiegłam na dół, ubierając jakiś sweter na moją piżamę.
Zabrałam jakąś parasolkę i wyszłam przed dom, idąc w kierunku Harrego.
-Co ty tu robisz ?! Jesteś cały mokry a do tego pijany.! Odbiło Ci czy coś ?!- chłopak zamiast mi odpowiedzieć  zaczął mi się przyglądać- Czy ty jesteś głuchy ?
-Nie.- wybełkotał prawie słyszalnie.
-Boże, nie wiem dlaczego to robię, ale ciesz się z mojej dobro duszności- podeszłam do niego i owinęłam swoje ramię wokół jego pasa  prowadząc go chwiejnym krokiem do domu.
Po trudnym przytarganiu Harrego do salonu, pomogłam mu zdjąć jego buty i kurtkę.
-Dobra przebierzesz się tutaj, aj skołuje dla ciebie jakieś dresy, dobrze ? -pokiwał mi twierdząco głową, a ja poszłam na górę wygrzebać jakieś spodnie dresowe, które zapewne zostawił tu kiedyś Luke. Po długich poszukiwaniach zeszłam na dół, widząc loczka ubranego jedynie w bokserki.
-Umm masz, znalazłam jedynie spodnie, nie mam żadnego większego podkoszulka...-wręczyłam mu , po czym chciałam si schylić, by zabrać jego rzeczy z podłogi do pralki.-Dobra ja idę  do zanieść i przyniosę Ci jakiś koc. Możesz spać na kanapie.
-Dzięki.- nic mu już nie opowiedziałam, tylko ruszyłam do łazienki. Zabrałam także w drodze powrtonej koc i poszłam do chłopaka, który siedział na kanapie z rękoma opartymi na kolanach.
-Proszę.
-Dziękuje...i przepraszam. Wiem jestem kłopotem, ale nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić......
-Ohh, nie musisz się tłumaczyć. To twoje życie nie moje. Dobra ja idę spać..
-Mogłabyś na chwilę zostać ?
-Co ?
-Chce się spytać.. Czy , czy ty kiedykolwiek myślałaś o mnie ?
-Nie rozumiem Harry..
-Czy myślałaś o tym co by było gdyby.....
-Co by było ? Mów do rzeczy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz